|
Ja mam podobnie jak Conchi.
Nie mam problemów z zaśnięciem. U mnie podstawa to dobre rozluźnienie. Wyłączam powoli każdą część ciała, zaczynam od stóp kończę na głowie. I tak parę razy. Miłe uczucie. Szybko odpływam wtedy. Jeżeli sama relaksacja nie pomaga to wtedy bawię się troszkę w wizualizację. Bardzo pomaga mi skierowanie gałek ocznych ku górze.
A jeśli chodzi o oobe to u mnie jest tak, że zawsze muszę leciutko przysnąć. Wiem, że niektórzy robią błąd. Starają się na siłę nie zasnąć. Leżą jak kłoda przez godzinę lub dłużej i tylko frustracja narasta. Czekają nie wiadomo na co.
A przecież Oobe to naturalny stan, to jest normalne.
No i u mnie tak jest ostatnio, że próbuję lekko przysnąć. Coś się zaczyna dziać i nagle wybudzają mnie wibracje.
Kurcze nie wiem czy jasno się wyraziłem :)
Echh, słowa, słowa, słowa To tylko słowa, czasem ciężko przy ich pomocy opisać ten stan.
|