|
|
18.12.2007 - 22:10
Post
#1
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Noo, przełamałem się i napisałem ten oto temat, a to dlatego, bo tak dawno mnie nie było na forum, że aż stęskniłęm się za wami. :p Przerwałem praktyki oobe na jakiś czas, lecz nie złamałem się, poprostu przerwałem to ponieważ nic mi nie wychodziło- stałem w miejscu. Dodam, że częsciowo męczyło mnie to wszystko i drażniło. Lecz już nie martwcie się o mnie hehe :> wróciłem i mam się dobrze.
Przejdźmy do rzeczy- miałem sen, taki o: No więc zaczyna się w ten sposób, że spaceruje sobie w jakimś kanionie, między wielkimi piaszczystymi górami, niebo przepiękne czyste niebieskie. Pojawia się nagle przede mną potwór, wyglądał jak wyrosnięta wielka żaba, brązowa z 4 rękami, miał może 4 metry. Szedłem w jego strone, on mnie zaatakował, a ja broniąc się zabiłem potwora. Wszędzie było duuużo krwi, potwór zaminił się w chłopaka, którego baaardzo nie trawie, jego też zabiłem, okładałem go pięściami śmiejąc się. Nagle poczułem, że moje oczy się zamykają i odpływam... Widziałem z góry jak upadam na ziemie i poprostu leże, zemdlałem. Półprzytomny otwieram swe jakże piękne oczęta, a moją uwage przyciągają zakapturzone 4 postacie stojące nade mną i... wysysające ze mnie energie... ? czułem jakby ze mnie uchodziło życie, jakby poprostu odbierano mi chęc do życia. Dookoła mnie nie było już gór, była tylko jasnośc... było bardzo jasno. Wstałem na ganku u mojej koleżanki, zrozumiałem, że to sen, ale dla pewnosci sobie poleciałem do góry, tak z 3 metry. Stanąłem na przeciw koleżanki (właścicielki ganku) :P i zacząłem z nią rozmawiac. Nie pamiętam tej rozmowy... Pamiętam tylko ostatnie jej słowa: ,,Mateusz, uciekaj bo moi rodzice jadą". No cóż miałem robic? Jeszcze jak zauważyłem jej rodziców w samochodzie, jechali szybko na mnie nie zatrzymując się, w ich oczach gościła złośc, nienawiśc. Wbiegłem na jakis wał, oni jechali za mną, zeskoczyłem z drugiej strony wału, przede mną stały barierki. Rodzice koleżanki mnie przejechali, wbili mnie w te barierki, a ja nieszczęsny musiałem widziec znowu z góry jak upadam. Widziałem również jak wykręca mi kark ;s. Upadłem na ziemi, i na ziemi widziałem jak zbliżają się do mnie 4 postacie... znowu w kapturach i znowu wszędzie jasnośc, znowu mnie wysysali i znowu czułem, że słabnę, poczułem że się duszę i dusiłem się, tyle, że tym razem ciałem fizycznym. Obudziłem się zszokowany i oddychałem jak bym nie chciał dzielic się powietrzem z innymi... No i teraz tak: Czy to co mnie wysysało to wytwór mojej wyobraźni, zwykła projekcja, a może wam też przydażyła się podobna sytuacja? |
|
|
|
KitKat Wiesz... no to może mieć jakiś związek z wycho... 19.12.2007 - 17:40
student Spadanie raczej przedstawia się jako powrót do c... 20.12.2007 - 01:36
VegOo. Taak... Cieszy mnie to, że Monroe opowiadał o sp... 21.12.2007 - 16:54![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |