|
Być może niewłaściwie wszystko opisałam i dlatego źle się zrozumieliśmy, MetaVirus. Ja nie chcę wcale nikomu wciskać na siłę mojej "prawdy" i nie tylko mojej. Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, żeby trzymać się pierwotnych definicji (co w moim mniemaniu zanika i tworzą się jakieś nowe). Niech LD będzie LD bez względu na to, czy rozgrywa się w astralu czy tylko w czyimś mózgu. Nie wrzucajmy OBE do worka zwanego LD. O to mi chodzi! Bo nie można przeprowadzić dowodu na to, że OBE nie istnieje, tak jak nie można udowodnić, że kosmici nie istnieją. Jeśli choćby Instytut Roberta Monroe nie jest wiarygodnym źródłem danych dla kogoś, to nie wiem co może być. Chyba tylko jak kogoś ciało astralne osobiście kopnie w fizyczną (za przeproszeniem) d u p ę. Wybaczcie, jeśli mój pogląd zaprzecza waszym poglądom.
Jak już napisałam (i być może zrobiłam to zbyt ostro) następuje pewna transformacja. Zjawiska OBE, LD itd. zaczynają być zauważane przez coraz więcej osób, co rodzi reperkusje w postaci odłamów ideologicznych. Doskonałym przykładem na to (metaforycznym) jest podział judaizmu na muzułmanizm, jak również na chrześcijaństwo, a potem chrześcijaństwo rozłamało się na inne mniejsze części. Nie wiemy obecnie jak wyglądało chrześcijaństwo w pierwszych dziesięcioleciach swego istnienia lub tuż po domniemanej śmierci Chrystusa. Wiem natomiast jak w globalnej internetowej wiosce, jeszcze pare lat temu, wyglądały poglądy OBEmaniaków. Prawie nie zauważałam twierdzeń typu - że OBE nie istnieje, bo to tylko LD. Stąd moja ortodoksyjność, ale nie spodziewam się nadejścia OBEmesjasza.
Przepraszam, że się poirytowałam i mogło to kogoś urazić, szczególnie MetaVirusa. Jestem zestresowana i zmęczona pracą, może stąd nie trzymanie nerwów na wodzy.
p.s. martwią mnie te podziały, bo to podważa głos OBEmaniaków wobec materialnego świata, a chciałabym, żeby rebelia przyniosła skutki w postaci pozytywnego rozwoju ludzkiej duszy.
|