Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Co nas czeka po śmierci?, Zginiemy bez oobe
Kazarossi
post 14.02.2007 - 22:14
Post #1

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 92
Dołączył: 07.01.2007
Skąd: Nibylandia
Nr użytkownika: 364




Tak czasem sobie myśle i napawa mnie to niemałym strachem że strace wszystkich moich bliskich. D.S pisał o spotkaniach z ojcem i bratem po śmierci, ale moze to były tylko atrapy.
Możliwe że jeśli nie nauczymy się oobe za życia to nie zaznamy życia po śmierci.Zostaniemy przytwierdzeni- zablokowani gdzieś w obszarze przycielesnym 2 m pod ziemia - może to jest właśnie piekło.Do tej pory zastanawia mnie modlitwa która może nie jest taka pusta jalby się wydawało... Przeanalizujcie te słowa w oparciu o to że anioł stróz jest przewodnikiem astralnym:
"Aniele Boży, stróżu mój - Ty zawsze przy mnie stój,
Rano , wieczór we dnie w nocy - bądż mi zawsze ku pomocy,
Strzerz DUSZY, CIAŁA mego i zaporowadź mnie do zywota świętego"

Tak samo jak przewodnik astralny strzeże DUSZY - ciała astralnego
CIAŁA - ciała fizycznego

Żywot Święty - moze to własnie jest życie POZA - kto to wie.Może naszym celem jest nie skrucha i modlitwa tylko doznanie wyszszyc stanów świadomości - pamiętajmy o tym że nasza religia mogła zostac zmodyfikowana dla celów materialnych księży itd. Może słowa modlitwy zatraciły swoje znaczenie przez te kilka set lat odkąd zmodyfikowano biblię dla potrzeb obecnego katolicyzmu. Możliwe że biblia ma jakis większy, głębszy ukryty przekaz którego obecni - PROŚCI ludzie nie dostrzegają. Nie chodzi mi o to zebym był gorliwym katolikiem - bo nim nie jestem - wcale.
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
pieczywo
post 25.02.2007 - 13:20
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 722
Dołączył: 16.08.2006
Skąd: Piotrków Tryb.
Nr użytkownika: 4




wklejam tutaj bo w notatniku cos nie moge:

To historia człowieka, który bardzo wpłynął na moje życie, historia ta jeszcze się nie skończyła i trwa dalej pomimo tego, że Tego człowieka nie ma już na tym świecie.
Poznałem Dawida na pierwszym zjeździe studentów kulturoznawstwa w Łodzi. Chusta na głowie, oczy przysłonięte okularami przeciwsłonecznymi, wygląd typowego szpanerska ale... szybko się zaprzyjaźniliśmy. Jakoś wiedziałem, że mogę mu zaufać i opowiedziałem czym się interesuje (OOBE) to było już w pierwszym dniu znajomości. Zaintrygowany tym wszystkim także podzielił się tajemnicą - relacją z obserwacji UFO, ale nie to jest tu istotne. Podczas zjazdów czy innych okolicznych spotkań opowiadałem mu na bieżąco o swoich postępach w wychodzeniu z ciała. Poleciłem mu kilka technik. Pewnego zjazdu Dawid przyznał, że też mu się w końcu udało! Wyszedł z ciała - lewitował nad swoim łóżkiem. To była chyba jego jedyna podróż, chociaż od czasu do czasu miał jeszcze tzw. schizy :) Życie biegło normalnym tempem - zjazdy, egzaminy, egzaminy, zjazdy. Mogliśmy ze sobą rozmawiać na każdy temat... nie było ograniczeń. Zgłosiliśmy się we dwójkę do wspólnego referatu z Hitchcocka. Umówiliśmy się, że przygotujemy materiały w domu (osobno, ponieważ mieszkamy trochę daleko od siebie) i spotkamy się kilka godzin przed pierwszymi zajęciami. Ja oczywiście spóźniłem się z godzinę, za co dostałem zasłużony opierdziel. Podzieliliśmy się tekstami, akurat Dawid miał wiecej do czytania. Podczas referowania widać było jego zdenerwowanie/stres/dyskomfort. Czułem, że jest z nim coś nie tak... nikt inny tego chyba nie zauważył. Skończyliśmy referować, ja poszedłem do mieszkania, a Dawid jak zwykle pojechał do domu. Niestety drugiego dnia się nie zjawił. W smsie przysłał mi, że się źle czuje i nie będzie go. Za dwa tyg. na kolejnym zjeździe również się nie zobaczyliśmy - "grypa mnie wzięła". Wysłałem mu życzenia świąteczne i noworoczne - nie odpisał. Pewnej nocy przyśniło mi się, że odwiedzam Dawida w szpitalu. Rozmawialiśmy, przychodziły pielęgniarki, lekarze go badali. Podczas ostatnich odwiedzin Dawida nie było już w łóżku... nie wiedziałem co się stało. Obudziłem się. Czułem, że coś nie gra. Wcześniej zauważyłem (i nie tylko ja), że Dawid nie ma włosów na głowie. Domyśliłem się, że miał robioną chemioterapię. Nie znałem się specjalnie na raku ale wiedziałem, że dobrze nie jest. Razem z jego i moją koleżanka wysłałem gościowi sms'a z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia, chociaż jeszcze nie wiedzieliśmy co jest nie tak. Krótko po tym zadzwonił brat Dawida i uświadomił nas: Dawid jest od 3 lat chory na raka trzustki, wie o tym tylko najbliższa rodzina po naszym smsie nagle się obudził, teraz jest w domu bo szpital nie ma sensu - czekają na cud. Jeszcze wtedy nic do mnie nie doszło. Przyjąłem to na spokojnie dopiero kiedy wróciłem do domu. Przez kolejne dwa tygodnie stan Dawida się nie poprawiał, wszyscy mieli nadzieje, że jednak coś się ruszy w dobrą stronę. Niestety w niedziele - ostatnim dniu zjazdu Dawid odszedł. Jego choroba była znana tylko bliskiej rodzinie, nawet jego dziewczyna dowiedziała się o wszystkim przed świętami. Nie próbuje sobie nawet wyobrazić cierpienia, które męczyły ich wszystkich po stracie Dawida. Po zajęciach przyjechałem do domu i pogrążyłem się w refleksji, wspomnieniach. Wieczorem wyraziłem intencje by Dawid skontaktował się jakoś ze mną. Niestety tej nocy nic się nie wydarzyło. Następnego dnia siadłem za perkusja i poczułem się jak w transie... nie przestawałem prosić o kontakt. Poczułem w podświadomości, że dziś może jest większa szansa... coś mi mówiło, że wczoraj w nocy Dawid poświęcił swój czas swoim najbliższym, a tej nocy może będę mógł się z nim "zobaczyć". Usnąłem z nadzieją.
Środek nocy... czuje, że mogę wyrwać się z ciała. Wstaje i widzę Dawida - stał w drzwiach. Zszokowany przywitałem się. Wyszliśmy z pokoju na podwórko i zaczęliśmy rozmawiać. Niewiele pamiętam z tej rozmowy. Zadawałem mu dużo pytań... Od razu zaznaczył, że to nie jest spotkanie pożegnalne - będzie mnie jeszcze odwiedzał. Powiedział, że kontaktował się wczoraj z rodziną/dziewczyną ale niektórzy byli w takim stanie, że żaden sygnał do nich nie docierał. Uświadomił mi, że pogodził się ze swoja śmiercią, spełnił swoją misje i jest szczęśliwy. Porozmawialiśmy jeszcze chwile i spojrzeliśmy razem na gwiazdy. Dawid powiedział, że gdzieś mnie zabierze. Wznieśliśmy się w górę złapaliśmy, nawzajem objęliśmy za szyje i polecieliśmy w jakimś kierunku. Czułem duże przyspieszenie powiedziałem Dawidowi, żeby trochę zwolnił bo ja jeszcze taką prędkością nie latałem. Przeprosiłem też z góry, że mogę nieoczekiwanie zniknąć i wrócić do ciała. Zacząłem się przyzwyczajać do prędkości kiedy wylądowaliśmy w jakimś średniowiecznym zamku. W środku był dwie komnaty... w jednej spał ktoś na łóżku, był cały przykryty kocem. Ściągnąłem go, ale okazało się, że pod tym kocem jest następny. Zrobiłem to samo co z poprzednim, ale ciągle bez dalszego efektu, nie mogliśmy odkryć tej postaci. Weszliśmy do komnaty obok. Oprócz innych dziwnych rzeczy był tam jakiś taki wielki kielich... sięgał mi do pasa. Okazało się, że jest to podajnik energii. Nad kielichem unosiła się zielona kula energii. Dawid wpadł na pomysł by rzucać ta energie w postać w łóżku. Zadziało! Rzucaliśmy kule w postać, po czym kołdra/koc zaczął z niej po trochu schodzić i odsłaniać jej ciało. Dawid brał po dwie kule, ja jedna. Po jakimś czasie odsłoniliśmy ją cała... była to kobieta. Późniejszej części nie pamiętam zbyt dobrze. Wiem, że kobieta zamieniła się później w jakiegoś małego psa, który rozmawiał ze mną telepatycznie. Zrozumiałem tylko to, że nie możemy się zbytnio dogadać bo pochodzi z bardzo odległego miejsca. Nasz "język" za bardzo się różnił. Nie pamiętam kiedy dokładnie wróciłem do ciała, ponieważ później jeszcze spałem.
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 25.02.2007 - 13:52
Post #3

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




ODWIEDZINY BYBCI
Wszyscy babcie strasznie kochalismy. Przytulala ,kolysala i byla zawsze gdy cos sie zlego z nami dzialo Teraz stalismy,stloczeni przed jej lurzkiem,starzy i mlodzi, poplakujac. Wyraznie przypominam sobie jak wyjac z zalu zmienilem swiadomosc.Pomieszczenie rozjasnilo sie i wszyscy znikneli. Zostala tylko babcia siedzaca na luzku obok mglistytego martwego ciala. Schylalo sie nad nia pare postaci, pokazujacych na mnie reka.Pokiwala mi wesolo i w glowie uslyszalem. Zapamietaj ,to jest cialo. To cos lezalo bez znaczenia na luzku.I nie placz!. Ogarnela mnie euforia.Znyjdujac sie ponownie w rozpaczajacym tlumie,chcialem wszystkim powiedziec .Dlaczego placzecie ,przeciez ona tam siedzi.Zamilklem wystraszony, bo wygladali jak przytlaczajace,strzeliste strzepy.
Jakis czas pozniej,tesknniac za babcia,znalazlem sie nagle na korytazu w piwnicy.Smialo wchodzac w rozrastajaca sie ciemnosc spotkalem ja przykucnieta na koncu przestrzeni.Cieszac sie przywitalem ja okrzykiem . To ty zyjesz!Co robisz babciu w tej ciemnicy?,Opowiadala cos ze juz,juz jest gotowa ,3 w kolejce gdy nagle z boku wyszla meska sylwetka, zatrwarzajacy mnie cien ,sporych rozmiarow,zaczynajacy cos ze mna robic.Trzymal mnie w potrzasku a ja zrozumialem pytanie . Co tu robisz! Zly bylem okrotnie na niego bo popsul wszystko a na dodatek grozil.Dlugo unikalem w mysli ta dziwna ciemnosc, planujac jak wykrasc babcie temu facetowi.
Profile CardPM
+Quote Post

Posty w temacie
- Kazarossi   Co nas czeka po śmierci?   14.02.2007 - 22:14
- - Kazarossi   Streszczając chodziło mi o to że ludzie którzy...   14.02.2007 - 22:33
- - Quel   Drogi Kazarossi Zgadzam się z Tobą w 100%. Re...   14.02.2007 - 23:31
- - kathan   CYTATpamiętajmy o tym że nasza religia mogła zo...   15.02.2007 - 01:09
- - r_m   Zamiast siać strach i myśleć co będzie po śmi...   15.02.2007 - 07:45
- - ketrab   Biblia ukazała się w przeszło 2300 językach , ...   15.02.2007 - 16:33
- - Albus   nie wiem w co mam wieżyć w słowa kethana czy ko...   15.02.2007 - 19:48
- - Merfiuso   Powinieneś przemyśleć temat i wysnuć własną ...   15.02.2007 - 20:28
- - kathan   CYTAT(Merfiuso @ 15.02.2007 - 20:28)...   15.02.2007 - 20:43
- - flyer   a skad wogole macie pewnosc ze po smierci ludzie t...   15.02.2007 - 21:40
- - pieczywo   ostatnio umarł moj bliski kolega... w dniu pogrze...   15.02.2007 - 22:32
- - silverek84   Czekam z niecierpliwością Pieczywo. Pozdrawiam. ...   15.02.2007 - 22:52
- - Albus   skoro odwiedził cie zmarły kolega to być może ...   16.02.2007 - 07:13
|- - ketrab   CYTAT(Albus @ 16.02.2007 - 07:13) sk...   16.02.2007 - 16:12
- - paciorek   O ludzie! Niebo? Piekło? To jest tylko prze...   16.02.2007 - 16:50
- - Aslan   Eh eh eh Prawda jest taka, że każdy widzi to co...   16.02.2007 - 23:19
- - JaCoOoOoS   No zważając, że leciałeś długo z dużą prę...   25.02.2007 - 13:41
- - JaCoOoOoS   Pozwole sobie skomentować tego faceta z opowieśc...   25.02.2007 - 14:01
3 Stron V   1 2 3 >


Go to the top of the page
Start new topic