|
Jedna z pierwszych faz, słabe dostrojenie itp. Gadałem z przyjacielem, który akurat był w wojsku i się dość długo nie widzieliśmy, chciałem się dowiedzieć co u niego. No i tak gawędziliśmy dość długo, jedna zabłąkana myśl rozpętała piekło. Zobaczyłem tą postać i początkowy lekki niepokój zamienił się w paniczny strach gdy nagle z oddali pokazała się tuż przede mną, ubrana w czarne łachy a za nią rozpościerała się ciemność i pustka. Panika i strach jak przed śmiercią, jedyne co mogłem zrobić to jęknąć cichutkie 'nie'... i wtedy przypomniałem sobie czyjąś radę, że śmiech, po prostu śmiech bez rzadnego powodu tak po prostu szczery głośny śmiech pomaga, no i pomógł. Wróciłem do ciała a otwierając oczy dalej słyszałem swój śmiech, a na ustach miałem szerokiego banana :) Teraz gdy czuję, że jakaś nieporządana myśl mi się w głowie rozkręca to wracam od razu i wychodzę ponownie :P
|