Aura,
Dostrzeżenie promieniowania subtelnego wydaje się być dość pożądaną umiejętnością, zwłaszcza w kręgu sceptyków i początkujących oraz zainteresowanych parapsychologią. Ujrzenie aury daje niekiedy mocne podwaliny i motywację do dalszych ćwiczeń, do pracy nad własnym rozwojem duchowym. Człowiek nagle zobaczy coś, czego wcześniej nie widział i mało kto widzi, a jest i istnieje. Daje to porządnego kopa. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w trenowaniu aury, nigdy się jakoś do tego nie przykładałem, ale z całą stanowczością mogę stwierdzić, że istnieje, gdyż ją niekiedy widzę. Od tak przy okazji. Pierwszy raz ją zobaczyłem, co tu dużo kryć, jakieś 10lat temu, po zażyciu LSD. Oczywiście nikomu nie polecam tego środka, jak i żadnych narkotyków. Skosztowałem popularnie nazywanego narkotyku kwasem w celach nie rekreacyjnych, raczej poznawczych. Wiedziałem że jest bardzo niebezpieczny i podszedłem do sprawy niezwykle ostrożnie. Widziałem nie tylko aurę, ale i promieniowanie cieplne bijące z kaloryferów, płynący prąd w kablach elektrycznych schowanych pod tynkiem, aurę kwiatków i nie były to tylko haluny wywołane narkotykiem. Była to niesłychanie wyostrzona percepcja i przesuniecie fazy do poza z jednoczesnym uziemieniem w ciele. Coś ale rozczepienie skupienia na dwóch poziomach. Ale na sucho też da się zaobserwować aurę i to w pełnym rozkwicie. Najprostszy sposób to fazowanie z lekko uchylonymi powiekami o czwartej nad ranem…
Do boju! Asrtal czeka! Aura czeka!
OOOOOOO
http://www.obemaniak.pl