oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Neo I Jego Walka O Optymizm., czyli (żałosna?) próba zmiany własnego sposobu myślenia
DEH.NEO
post 09.01.2008 - 17:28
Post #1


Przyjaciel Rodziny
*****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Założyłem ten temat gdyż od początku jedynym powodem mojej ,,zabawy" w OOBE i inne ciekawostki ezoteryczne jest chęć zmiany. Zmiany własnego siebie :) Tak jest. Odrzucam podglądanie koleżanek, dokopanie nauczycielce czy nawet zwykłe patrzenie na ś.f. Interesuje mnie tylko moje wewnętrzne JA.

Optymizm. Co to jest? Osobiście pojmuję to jako postrzeganie rzeczywistości bez wewnętrznych blokad i uprzedzeń. Blokady te stanowią zaporę w drodze do sukcesów w życiu.

W tym miejscu odkładam na wieszak gadanie o systemie - jakie to niedobre jest społeczeństwo, system szkolnictwa, praca, relacje ludzi z innymi ludźmi. Chcę osiągać w tych dziedzinach sukcesy - nie pokonamy systemu, a przynajmniej nie w tak krótkim czasie bym nie potrzebował wymienionych czynników aby normalnie funkcjonować.
Ok, omówiłem moje podejście do systemu. Nienawidzę go, ale jak to student określił w innym temacie sam podjąłem decyzję o odbyciu inkarnacji i raczej byłem świadomy możliwych konsekwencji. Co bym nie napisał i nie wykrzyczał, jestem skazany na wszystkie aspekty życia w społeczeństwie. Nie zmienię tego więc dalsza refleksja nie ma sensu.

Aby pokonać blokady i odbierać świat pozytywnie (a przynajmniej takim jaki jest) trzeba spełniać kilka warunków... Dla mnie najważniejsze jest odrzucenie schematu porównań. Od najmłodszych lat perswadowano mi myśli: "jesteś słaby" "musisz być najlepszy" "jesteś dobry w [tym] ale słaby w [tamtym]". Słowem - porównania z innymi ludźmi. Z takich porównań właśnie rodzą się emocje... a te niekonieczne są pozytywne. Zwłaszcza, że z reguły to ja byłem ten słaby. Inną kwestią jest otwarcie na nowe doświadczenia. Pewien psychiatra określił, że ludzie za często poddają się po jednej nieudanej próbie. Podał w tym miejscu przykład: "Gdyby Małysz załamał się po swoim pierwszym nieudanym skoku nigdy by nie zdobył tylu pucharów. To trening czyni mistrza. " Niby sentencja znana jak paciorek, a jednak zrozumiałem ją (w pełni, tzn dopuściłem do świadomości) dopiero jak ją usłyszałem w tym konkretnym zdarzeniu. W moim przypadku chodzi tu o kontakty z płcią przeciwną. Jeszcze inną, niezmiernie ważną kwestią jest, że tak sobie nazwę stan bierny - chodzi o dni, w których nie nastąpiła ani porażka, ani sukces. Każdy realista broniłby tutaj swojej filozofii, że w dniu tym miałby "neutralny humor" jednak wiem, że polacy to taki specyficzny naród, że problemów szukają na siłę. To był kolejny czynnik, który zauważyłem u siebie - byłem przygnębiony.. a przecież nic się nie stało! Rozpamiętywałem jakie to moje życie jest bez sensu, bez wyraźnego powodu! Skoro nie zdarzyło się nic znaczącego, to czemu w tym czasie nie mogę być uśmiechnięty? Już w czasach gimnazjum to rozważałem (bez praktyki oczywiście...). Czy aby uśmiechnąć się muszę mieć jakiś wyraźny powód? Nie.

Czynników tych jest i będzie więcej... Aż osiągnę swój cel :) Jeśli znacie inne, lub chcielibyście coś dopisać w temacie optymizmu.. walcie śmiało !
Pamiętajcie tylko, że każdy człowiek patrzy swoimi oczyma. "Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia". Wierzcie mi, że ciężko z człowieka z bagażem niepowodzeń, zrobić tryskającą energią osobowość :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
VVi
post 12.01.2008 - 10:31
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Buddysta powiedziaby, że chcesz być oświecony albo conajmniej szczęśliwy. Zresztą szczęście to cel każdej jednostki ludzkiej. Niektórzy mają do tego celu dalej inni bliżej. Ale niektórzy, będąc bliżej, nie widzą tego, bo są pesymistami. Z reguły pesymista ma trudniejsze zadanie, aby osiągnąć szczęście, tudzież oświecenie, bo najpierw musi "pokonać" samego siebie, swój pesymizm. Obymistką nie jestem, więc nie wiem jak jest z obtymistami. W każdym razie należy najpierw zaakceptować swój pesymizm i siebie samego ze wszstkimi wadami i zaletami, a potem przejść do akceptowania świata. Być może (słowa "być może" to też pewien objaw pesmizmu) wtedy osiągnie się szczęście, bo już od siebie ani od świata nie będzie się niczego wymagać. A potem... potem to już z górki, jak mawia mój kolega z pracy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Posty w temacie


Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park