|
Rytualy takie jak ten, maja na celu wplyniecie na swoja swiadomosc metodami posrednimi (proba oszukania umyslu , wpojenia mu jakiejs prawdy, pragnienia lub uczucia za pomoca metod potegujacych wiare w skutecznosc wyrazanej intencji) tak wiec automatycznie przez cale swoje zycie odrzucalem i bede odrzucac takowe zabiegi, niestety.. Zawsze z nutka ironii patrzylem na osoby uprawiajace magyie chaosu czy cos w tym temacie, ktorzy to poslugiwali sie roznymi metodami by oszukiwac swoj umysl i zmusic go do dzialania poprzez jakies narzedzia (sigilizacja, servitory) . Mysle ze jest to podstawowy blad gdyz sila sprawcza umyslu tkwi w jego prostocie i wyrazaniu intencji w jej jak najpierwotniejszej formie oraz (co podkreslam, w pracy z wlasnym umyslem jest kluczem do sukcesywnosci) zapominania! o wyrazonej intencji, slowem da sie to zobrazowac tak, iz wyrazajac intencje na siatce lini czasu zostaje wpisana nasza intencja a kazde jednorazowe rozmyslanie nad ta intencja i jej zmienianie nawet w myslach powoduje zaklocenia tej lini. Mysle wiec ze poslugiwanie sie rytualami , zwlaszcza tymi, zakladajacymi wyrazanie intencji do jakiegos bytu (w tym przypadki Aniola Fortunata) jest tylko komplikowaniem sobie spraw i uczenia umyslu, ze jezeli cos mu sie nalezy, to tylko i wylacznie za pomoca czegos lub/i kogos. Bledem jest rowniez uczenie umyslu polecen bazujacych na trybie przypuszczajaco-proszacym (prosze niech sie stanie xxx mam nadzieje ze stanie sie xxx niech stanie sie xxx za pomoca xxx) jest to nic innego jak wpajanie umyslowi blednych komend od ktorych ciezko jest sie potem uwolnic. I zeby nie bylo ze znow sie wymadrzam - moje doswiadczenia niefizyczne rozpoczely sie wlasnie od pracy nad umyslem gdyz borykam sie z dosc ciezka choroba ktora zwalczylem wlasnie za pomoca programowania swojego umyslu i co nieco w tej tematyce moge powiedziec. pozdrawiam!
|