OK,
A teraz opiszę, jak to robię obecnie, czyli:
Sposób na nawiązanie kontaktu z MTJ w astralu metoda III:
Rzecz jasna, najpierw wyłażę z cielska. Jestem w poza. Jak jest dobra faza, czyli dostrojenie mocne, to od razu Go przywołuję, jednak, gdy poza jest słabo ukształtowane, tzn. moje zmysły niefizyczne kiepsko do astrala dostrojone, chwilę pracuję nad wyostrzeniem percepcji, a następnie przechodzę do standardowej procedury przywoływania MTJ i robię tak:
Najpierw dla pewności, co już jest rutyną, na głos mówię: JESTEM ŚWIADOMY! Pomaga to zebrać resztki siebie w poza i otworzyć pamięć celu, czyli uzmysłowić sobie: po co wyszedłem i co mam do wykonania. Nieraz wydaje mi się, że jestem świadomy, zupełnie jak bym śnił, iż odzyskałem świadomość, ale jest ona wówczas niekompletna i naprawdę warto powiedzieć na głos i uprzytomnić sobie, że się jest świadomym. Nieraz po tych słowach, normalnie czuję takie „pyk”, jak bym zaskoczył, jak bym się kompletnie przebudził w poza. Polecam stosować mantrę: JESTEM ŚWIADOMY, PAMIĘTAM. Efekt murowany!
Gdy już jestem świadomy, cel podróży napływa do głowy automatycznie, dajmy na to, że jest nim legendarny „Park”. Cel spędzając sen z powiek ambitnym OBE Nautom, marzenie by odwiedzić, choć na chwilkę „Focus 27 wraz z jego Centrum Przyjęć”. Wiecie, że w Parku, jest mnóstwo pięknych, niespotykanych drzew, normalnie słońce świeci i cudownie przygrzewa w plecki, ma się tam inne ciało, wpasowane i przynależące do Parku, ale co najdziwniejsze: nie ma nigdzie cienia. Drzewa nie rzucają cienia. Dziwne nie? Park jest rzeczywistością bardziej realną niż OSPUO i Real razem wzięte. Wyobrażacie sobie coś takiego? Ale jazda! Mówię wam! Dialog z istotami w Parku już nie jest bełkotliwy, tylko normalnie gada się jak w realu. Zresztą. Sami sprawdźcie :-)
Jak już mamy cel podróży przechodzimy do sedna. Co robię by MTJ się pojawił? Czuję, że se język połamię, a nie wiem czy to dobrze przekażę:
Najpierw dla pewności i bezpieczeństwa przed cofką, biorę powolny i łagodny wdech i wydech. Kilka razy. Wydech jakbym dmuchał na świeczkę i wdech jakbym oddychał przez rurkę. Nie mam pojęcia dlaczego to działa, ale działa. Bardzo często jest tak, że same taki oddychanie powoduje, że zaczynam się odrywać od astralnego podłoża, jakbym zaczynał opuszczać II ciało. Czekam, spokojnie sobie oddycham, tak ze 3 razy powinno wystarczyć. 3 wdech i 3 wydechy. Po czym, mocno, gwałtownie odbijam się od podłoża, jednocześnie maksymalnie rozluźniając się, oddając ufnie jak dzieciak i tylko w myśli mocny sygnał: „MTJ zróbmy to!” Nawet nie muszę czekać. Zanim puszczę sygnał, i wypowiem myśl do końca, już na samym początku, ledwo otworzę myśl, a MTJ już jest i robimy to co mamy do zrobienia. Jakby MTJ ubiegał moje myśli. Był już dawno gotowy i tylko czekał na moją decyzję. Tu warto wspomnieć, że sygnał nadaję już w realu, gdy przygotowuję się do startu, oraz przed snem poprzedzającym nocne wyjście. Obsesyjnie powtarzam: „MTJ zrobimy to tej nocy! Zrobimy to!”. Tak, to ważny element, by już w real prowadzić monolog do MTJ. Powstaje wówczas wstępna więź, a sygnał z prośbą o kierownictwo w poza, ma przez to większą moc.
Warto też zwrócić uwagę, przynajmniej tak jest w moim przypadku, że CEL, musi być, że tak się wyrażę dostatecznie wzniosły i przynajmniej 51% ciebie wewnętrznego musi go chcieć i być przekonanym o słuszności jego zdobycia. Najlepiej zaangażować 100% siebie, czyli cel mieć tak wzniosły i tak piękny, że aż cały drżysz na myśl, że się spełni. Jednak, gdy wejdziesz w to w 49%, czyli niecała połowa ciebie zagra w grę, oczywiście to tylko obrazowa metafora z tymi procentami, wówczas zapomnij o zdobyciu celu, MTJ nawet nie dmuchnie zefirkiem. Idź na całość! Astral wzywa odważnych!
DS
http://www.obemaniak.pl