|
Mam taki dylemat. Po przeczytaniu trylogii Monroe jasno wynika że jesteśmy w CF na ziemi aby doznawać uczuć ( miłości itp.) i doznaniu życia cielesnego. Zaznacz również jak wielką role odgrywa produkcja luszu (chyba tak to nazywał) czyli miłości. I tu powstaje mój pierwszy problem i pytanie. Czy TYLKO na ziemi da się „produkować” miłość? Jaka to niewidzialna bariera może stanąć nam na drodze aby wyzwalać/produkować miłość gdzieś indziej? Poco nam CF do odczuwania i dawania miłości ? Bardzo wiele osób przecież pisało że po opuszczeniu CF odczuwała niesamowitą euforie ( uczucie ) i miłość ( uczucie które według Monroe mamy produkować w CF na ziemi!! ) Jak dla mnie to ta teoria „produkcji” miłości nie trzyma się kupy.
Następny problem to NP. Według Monroe to my z przyszłości na wyższym poziomie. Skoro tak to poprzez pomaganie nam ( w obecnym czasie ) może powstać paradoks np. taki jak w Terminatorze 1. Tam syn z przyszłości wysyła swojego ojca również z przyszłości aby chronił jego matkę.
Lece dalej. Nasze reinkarnacje w celu doznawania różnych sytuacji i uczuć. Skoro wcielamy się w różne osoby z przeszłości to nic nie możemy zmienić bo to wszystko już się wydarzyło. Czyli nasz los jest przesądzony. Gdzie tu miejsce na wolną wole?? No i skoro wszyscy jesteśmy całością/jednością, to po jaki czort wszyscy wszystko przeżywamy to samo tak samo.
Zaznaczam że to TYLKO moje przemyślenia. Mogą być w nich błędy w rozumieniu książek R.Monroe. Temat założyłem w celu rozwianiu moich wątpliwości. Mam nadzieje że ktoś mi pomoże i pokaże gdzie się mylę i gdzie źle zrozumiałem Monroe.
Wiele osób uważa trylogie za „biblie” ja osobiście niespecjalnie uznaje Monroe za jakiś autorytet. Lepiej czasami samemu szukać odpowiedzi zamiast ślepo podążać za „pasterzem”.
|