|
Oj, obawiam sie , ze cos pochrzanilam technicznie, bo niechcacy skopiowalam posta Maxa 537, teraz go modyfikuje, okaze sie, czy sie udalo. No, ale nawiazujac do tematu to mysle, Max537 od dluzszego czasu tak jak Ty. Mialam kilka zdarzen, ktore mnie na takie myslenie naprowadzily. Otoz kiedys zylam sobie i wydawalo sie, ze tak juz bedzie dalej az do tzw. konca. Taka wersja mi nie odpowiadala. Pewnego razu jadac autobusem i rozmyslajac o tym, ze rzeczywistosc nie odpowiada temu jak chce zyc pomyslalam nagle, ze moge nawiazac kontakt z soba z przyzlosci. Wyobrazilam sobie, ze jestem w przyszlosci, bez szczegolow poza tym, ze jestem (w owej przyszlosci, ktora to w moim wyobrazeniu byla terazniejszoscia)szczesliwa; czuje sie swietnie, jestem zadowolona z zycia i wspominam sobie, ze kiedys jechalam autobusem , moje zycie bylo prze.....bane i myslalam o tym, ze nie odpowiada to temu, jak zyc chce wiec postanowilam nawiazac kontakt ze mna z przyszlosci. Tak wiec zamienilam przyszlosc na terazniejszosc. Wkrotce dokonalam wielkiego zwrotu w moim zyciu. Stalo sie tak jak w moim wyobrazeniu tej jadacej autobusem. Czasem wspominam sobie te sytuacje, nie moge wytlumaczyc co w takiej chwili czuje, jakos wiem, ze naprawde sie wtedy ze mna teraz polaczylam. Pare lat potem jak juz moje zycie bylo inne , juz po zwrocie, bylam w mieszkaniu , w ktoryym przed zwrotem mieszkalam, zanim doszlam do bramki na korytarzu uslyszalam miauczenie mojego kota, typowe jego zachowanie jak kiedys zblizalam sie do tej bramki- jego bieg do drzwi, miauczenie i drapanie drzwi. To byl szok- mojego kota tam juz nie bylo, ja tylko na chwile szlam do tego mieszkania, a bylo to tak, jakbym znalazla sie w przeszlosci, tak realne. Mozna powiedziec, ze ozyly wspomnienia i stad takie "halucynacje dzwiekowe", ale dla mnie to bylo tak realne, ze zaczelam uwazac, ze istnieja rzeczywistosci rownolegle i czasem nawiazujemy z nimi kontakt, od czasu do czasu mialam jakby przeblyski, ze wciaz zyje tam- w ciagu dalszym rzeczywistosci z przeszlosci, a to tu i teraz to inna rzeczywistosc, moja obecna , w ktorej jestem swiadomie... Mialam kiedys sen, w ktorym ja i moj brat robilismy eksperyment z rzeczywistosciami- mielismy sobie wyobrazic , ze jestesmy w innej rzeczywistosci, ze siedzimy w barze. Tak zrobilismy i bylo jakby mgnienie ciemnosci i siedzielismy w barze. Bylismy zaskoczeni tym, ze sie udalo, zaczelismy sie zastanawiac, czy to dalej ta sama rzeczywistosc, czy tylko jakby sie "rozdzielilismy", czy aby na pewno(dla mnie) on to on czy tylko jakby atrapa, ze nalezy do mojego wyobrazenia- mojego swiata, czy ja to naprawde ja -czy tylko czesc jego wytworzonego nowego swiata. Dotarlo wtedy do mnie, ze mozliwe, ze przez kazde wyobrazenie tworzymy nowy swiat z cala reszta, ale co wtedy jest prawdziwe?! Cos mnie w tym przerazilo i sie obudzilam. Czy w ogole jest cos poza atrapami? Wszystko jest moze tylko wyobrazeniem, dokladnie tak samo realnym jak i nierealnym. Czy nie jest tak, ze kiedy sobie cos wyobrazimy ,wczujemy w to i uznamy to za rzeczywistosc to potem to sie dzieje? To podstawy Huny i metody Silvy, tak w snach swiadomych zmienia sie rzeczywistosc, tam dzieje sie to szybciej a tu wolniej, moze to tylko jedyna roznica miedzy swiadomym snem a realem... Moze nalezy napisac miedzy swiadomym snem a tzw. realem. I juz musze przestac myslec, bo mi sie mozdzek lasuje, ale co jakis czas do tego myslenia powracam. :) Acha,Co jest nagroda?
|