|
Monroe staje sie mniej wiarygodny jeżeli weźmiemy pod uwage doświadczenia jakie doznajemy w tzw. OBE. Nic praktycznie nie napisał o tworach umysłu (atrapach, niezgodności z realem w poza, i nieraz fantastycznych jakby innych zdażeniach). Widać wybrał historie które najbardziej mu pasowały albo ubrał doświadczenia w realną otoczkę jakby niezauważając pewnych niezgodności. Nie twierdze że to co pisze jest jego wymysłem ale może być jego formą interpretacji. Może wzajemna pomoc samemu sobie z przeszłości jest jego interpretacją przeżytych spotkań. Focusy, systemy, dyski itp to przefiltrowana przez jego umysł informacja z poza. Dodatkowo był biznesmenem który musiał utrzymać siebie i rodzinę. Prawdopodobnie gdyby w książce chciał opisać wszystko dokładnie wzięto by go za świra albo ćpuna. Podsumowując trylogia Monroe warta jest przeczytania ale ważne są tylko i wyłącznie swoje doświadczenia. PS. Max wydaje mi się że masz rację, pomoc samemu sobie w przeszłości wg mnie nie trzyma się kupy. W sumie dziwne bo wokół tego kręci się cała opowieć Monroe. Tak czy inaczej to "duch" tych czasów, podróży kosmicznych, dylematów czasowych i potworów z Marsa :D. W jakiś sposób na pewno musiało to wpłynąc na jego podróże.
|