|
Ciekawy temat poruszyliście. Robiłem sobie opętanie wiele lat. . Pod opieka niefizycznych przyjaciół wpuszczałem w siebie rożne istoty. Nie powinniście tego robić bez przygotowania czy pomocy z poza..Stabilność ciał niefizycznych łatwo jest nam zakłócić. Żyjąc wygodnie, przeżyje się wielki wstrząs gdy energia zacznie plątać figle i ktoś się przyklei. Jest masę porzuconych części niefizycznych człowieka,bezosobowo zawalających astral jak śmietnik.Z tymi jest kłopot. Na nie się natknąć, to tak jak by się dać poobijać pięściami po gębie i to czasami na wiele lat.Zawsze się balem seansów i od nich stroniłem. Kto się chce rozpoznać w tych dziwach spirytystycznych ,powinien przejść powolny rozwój duchowy, zalecany przez wszystkich mistrzów. W innym razie może mu się pokwasić w łepetynie. Domy wariatów są pełne. W Niemczech wydarzyła się tragedia .Jakas matka pozabijała swoje dzieci .Na ramieniu siedziały jej 2 demony ,z którymi walczyła .Rozpoznanie.- plena schizofrenia. W głowie mówiło jej z 2 stron..Jeden był dobry a drugi zły. Powell pisze trochę o spirytyzmie w Ciało Astralne. Mówi,ze ciało astralne ,wraz z płaszczem mentalnym może bezosobowo szaleć po świecie, pomimo ze zmarły duch ( JAŹŃ) jest gdzie indziej.Tak jak by jego przyglupawe cialka niefizyczne zabawiały się na ziemi.Taki półświadomy twór chcąc chroniąc się przed rozpadem szuka wsparcia w żywych kolesiach.Jeśli trafi na ślepego i nieświadomego, niezbyt rozgarniętego człowieka będzie bida.Huna tez się o tym rozpisuje.Magia opiera sie na podporządkowaniu ludzkiej woli tych dziwadeł. Egzorcyści czy Brusowcy sa jak służba porządkowa.Pomagają i są mile widziani w każdej dymensji świata. Dla mnie każdy z was powinien być egzorcysta. Masa opętujących zmarłych nie wie ze opętuje żywych.Panuje ciemnota za życia i po śmierci. W takim przypadku ,być swiadomym ratownikiem i móc pomoc -to jak milion w totolotka. To tyle bajek na dzisiaj
jeje
|