|
Na wstępie chciałam powiedzieć, że kosmici i ich najazdy są jedną z ostatnich rzeczy, która by mnie interesowała czy pociągała w niefizyce (no może z wyjątkiem K-PAX, bo to świetny film).
Dziś miałam ciekawe zdarzenie. Śniłam sobie swój sen w swoim miejscu, gdy na zewnątrz (pojawiło się okno i świat za oknem) zauważyłam jakąś akcję. Pojawili się kosmici:) i traktując ludzi jak bydełko wszczepiali im coś tam, lokatorów czy implanty:). Wszystko miało posmak wpływu mentalnego z zewnątrz! Bardziej od kosmitów widoczny był przekaz - treść, niż sami kosmici), poza tym ktoś promieniował gotowym stosunkiem do całej tej akcji - lękiem i fascynacją. Mimo przebudzeń wracałam do tego samego motywu. Aż po kolejnym przebudzeniu pojawił się autor zamieszania! Dalej patrzę przez okno i widzę ziemię najechaną przez kosmitów, których jednak nie widać zbyt dobrze, za to pojawia się chłopak z przezroczystą piramidą na sobie:).Lata sobie normalnie w astralu. Strzeliłam emocją więc mnie zauważył. Podleciał, przeleciał przez moje okno. Nie ruszałam się nie mając specjalnej ochoty na kontakt. Niestety jednak nie dał się nabrać i zaczął mnie oglądać jak zjawisko:) dotykać lekko palcem... Zaszamotałam się, bo był nieco agresywny i zwiałam do ciała.
Kto to był? Przyznać się!
Pisał już o tym Zbyszek, ale chciałabym podkreślić - ile z naszych snów jest inspirowanych przez innych, którzy nam podsyłąją różne idee i emocje:):).
|