Uziemienie?
Sam nie wiem, czy siedzieć po cichu, czy krzyczeć. Po cichu jest łatwiej, krzyczeć trudniej?
Będąc userem tego forum, czuję się zobowiązany i coś mi mówi wewnętrznie, by zabrać głos i dzielić się swoimi odczuciami. Nie wiem dlaczego, ale mam pragnienie by coś wyrazić głośno, wyrzucić to w Kosmos, by poczuć ulgę. Nie chodzi o wsparcie. Człowiek i tak jest zawsze osamotniony w swych doświadczeniach, chodzi o coś innego:
Po ostatniej wizycie w astralu i spotkaniu tego KOGOŚ do chwili obecnej, nie mogę do siebie dojść. Nie jest to tylko odpływanie do minionych przeżyć ze złotymi istotami, ale normalnie chwieją się, faluję i jakoś tak w środku mi jest dziwnie, a nad głową mam wielką przestrzeń. Czuję się mocno wyalienowany, jednocześnie połączony ze wszystkim. Nie jest mi z tym ani źle, ani dobrze. Jakbym na nowo normalnie się urodził...
Pisanie sprawia trudność, ale nie jest to brak energii. Jej jest pod dostatkiem. Pisanie powoduje, że zasypiam i wracam tu, a nie chcę. To znaczy chcę i nie. Dziwny stan, nieprawdaż? Chcę być sam i chcę być z wami. Czuję jakbym wylądował przed chwilą na planecie ziemia i czuję też coś jeszcze. Mam niesłychanie wyostrzoną percepcję. Mówię to wszystko głośno na forum, bo mam nadzieję, że jak to wykrzyczę to mnie bardziej uziemi, a tego na tą chwilę potrzebuję.
Odpływam i odpływam i niesłychanie was czuję. Wszystkich? Jak dzisiaj wszedłem na forum, początkowo byłem tak odcięty, że nie miałem pojęcia w co tu kiedyś grałem i w co inni grają, lecz słyszałem wołania o pomoc. Zacząłem przeglądać forum by się na nowo wciągnąć w rozgrywki i zrozumieć sens istnienia pisanych dialogów i prawidłowo odczytać sygnały o pomoc. Po ostatnim wypadzie do poza doświadczyłem jakby totalnego resetu.
Nie pragnę niczyjego mentorstwa. Nie chcę tego. Sam sobie wszystko trawię i przerabiam. Pragnę głośno niczym w kosmos otworzyć do końca, coś co się zaczyna uchylać?
Pewien badacz biblii, z której nie tak dawno szydziłem, podał mi wyraźnie wskazówki, na podstawie których stwierdzić można, że tą tajemniczą postacią, którą ostatnio spotkałem był niejaki Archanioł-Metatron. Nie wiem być może. Czy to był Jezus, czy to był jakiś Super Anioł, a może jedno i drugie?Tak, czy siak po spotkaniu z nim nie mogę dojść do siebie? piszę sobie by się mocno uziemić... mnie tutaj nie ma?
Obfite jedzenie, trening, hektolitry kawy, seks, nawet alkohol nic mi nie pomagają wciąż odpływam? nie mogę się uziemić. Czuję się bardzo dziwnie? na nowo inaczej?
Post ten dedykuję wszystkim, którzy lękają się obnażyć ze swych głębokich uczyć, by nie zostać wyszydzonym na forum, którego celem, jest miedzy innymi dzielić się sobą?
Pisz przyjacielu, jesteś pod protekcją? Dedykuję go całej społeczności oobe.pl do której ja też należę?
DS-Kosmita ze Szkoły Aniołów?
Zapraszam do blogu, odcinek 13:
http://www.obemaniak.pl/index2.php?id=blog PS:
proszę o wyrozumiałość, jeśli w necie gościć będę troszkę rzadziej...
<<<z całego serca kocham wszystkich bez wyjątku>>>
http://www.obemaniak.pl