|
No, mnie właśnie zaintrygowało mentalne wychodzenie .W sumie to po przeczytaniu postu któregoś z userów (chyba obeznanego /obrzezanego z tematem Plantiego ) i zrobiłem experyment. W porze przedpołudniowej zaległem w wygodnym fotelu i po relaksacji zacząłem w myślach odtwarzać najdrobniejsze szczegóły pokoju w którym przebywałem. Problemem początkowym było tradycyjnie pozbycie się zbędnych pojawiających się znikąd myśli . Później jakoś ruszyło. Chodziłem po pokoju ( w moim wyobrażeniu było tu mroczno) i zmysłem dotyku analizowałem materię .Problem jest następujący: przez jakieś 70 % sesji (trwającej ok 30-40 minut ) byłem na granicy odczuwania ciała fizycznego.Taki balansik pomiedzy byciem W , a POZA. Granica ta jest mocno wyczuwalna, a przy tej metodzie trochę to przeszkadza,możliwe, że tylko na początku i po kilku(nastu) próbach zaniknie, a umysł przyzwyczai się i zaakceptuje tą metodę .. Poza tym pobierana jest chyba dość duża ilość energii wymagana do silnej koncentracji .Nasuwa się pytanie :czyżby podróż mentalna była jedynie wizualizacją ?
|