|
Dziubasku - może ty poprostu zdony jesteś i tle. Ale ci powiem, że z tymi reformami oświaty to jednak przegięcie. Może i uczą rzeczy niepotrzebnych, ale przynajmniej taki człowiek ma troche świadomości, że istnieje coś takiego jak np. pantofelek i mniejsza o to, czy potem wie jak go opisać czy nie, ale zdaje sobie sprawę, że świat nie składa się z McDonaldów na każdym rogu. Aby wiedziec, czego chcesz sie uczyć musisz wiedzieć z czego możesz wybierać, a żeby wybrać musisz wiedzeć co w danej dziedzinie istnieje. I jak już skończysz te szkoły to możesz sobie wybrać nareszcie kierunek studiów, bo wiesz w czym czujesz się dobrze. Ktoś by sobie wybrał np chemię, ale nie wiedziałby że biologia jest np bardziej fascynująca i łatwiej się jej uczy, skoro nigdy się jej nie uczył.
W prawdzie nie przepadam za teoriami spiskowymi, ale te dziwne reformy chyba mają na celu ogłupić Polaków tak jak ogłupieni są Amerykanie, bo głupim narodem, który nie ma o niczym pojęcia, łatwiej się steruje. Powinni raczej do szkół wprowadzić zajęcia praktyczne, a nie ograniczać teorię zbyt drastycznie. Bo bez teori praktyka jest mało warta. Coś się tam nauczysz, ale to będzie tylko fragment całości i potem jakby ktoś chciał zostać nową Skłodowską czy Kopernikiem, to musiałby i tak przerobić teorię albo sam odkrywać coś co już zostało odkryte. Czy to nie strata czasu.
A zresztą po co ja się nad tym produkuję. Najlepiej usiądę przed TV i szamając popcorn obejrzę jakąś brazylijską telenowelę albo amerykańskiego gniota, gdzie będą pokazywać jak to samochód lata nad przepaścią jakby miał skrzydła i bez mojej wiedzy teoretycznej będę wierzyć, że tak się da, bo sobie nie wybrałam fizyki, żeby się jej uczyć.
I jeszcze słówko do Plantiego - zgadzam się, że wielu studentów nie zdobywa pracy dzięki wiedzy teoretycznej, tylko dzięki praktyce. Dlatego ważna jest w szkołach praktyka. Ja osobiście obijałam się 4 lata na zaocznym studium (fotografia, reklama), bo mi się nie chciało nic innego robić (nie chciałam iść na studia, bo miałam dość wiedzy teoretycznej, a naukowiec ze mnie żaden), a teraz pracuję w hurtowni budowlanej i nie najgorzej się mam. Dokształcam się zaś na własną rękę w dziedzinach, których nie uczą na żadnych studiach.
|