|
Jeśli miałbym być szczery to z własnego doświadczenia wiem na pewno, że praktykowanie OOBE źle wpływa na osobę wierzącą. Tak było w moim przypadku. Patrząc na zjawisko OOBE oczami racjonalisty nie widzi się w tym nic złego, wręcz przeciwnie, daje nam to możliwość rozwoju duchowego, pozwala odczuć miłość jakiej często brakuje nam w świecie rzeczywistym, pozwala poznać siebie, poszerzyć możliwości swojego umysłu. Tak, to prawda, jednakże z czasem podejście osoby wierzącej, interesującej się OOBE może stać się niezdrowe w stosunku do tego zjawiska. Niezdrowe w sensie, że gdy kładzie się do łóżka, zapomina o modlitwie myśląc o tym by wyjść dzisiejszej nocy, że nie rozmawia już z Bogiem tylko z Mtj czy z niefizycznymi przyjaciółmi. W moim przypadku OOBE wtargnęło w moje fundamentalne obowiązki katolickie. Znam jednak osoby na których OOBE wpłynęło inaczej. Z niedowiarków, stali się oni osobami uduchowionymi. Pod wpływem doznań i miłości poza ciałem zwrócili się w stronę Boga. Ale smutne jest to, że na tym się kończy. Wierzą oni już w Boga, może nawet przyjmują pewne doktryny Kościoła Katolickiego ale OOBE zawsze będzie "blokowało" im drogę do rozwoju w wierze katolickiej. Także według moich obserwacji są dwie ścieżki w tym przypadku: albo zgłębia się wiedzę o OOBE i trwa jako wierzący-niepraktykujący, albo odrzuca się OOBE tak jak nakazuje nam Kościół i trwa we wzorowej postawie chrześcijańskiej. Jedno wiem na pewno, że tych dwóch dróg nie da się połączyć.
|