|
ja nawet złamania ręki nie zaliczam do nieszczęśliwych wypadków, po prostu małe gnojki z kolegą byliśmy i tak się skończyła nasza zabawa w domu w dźunglę, ja poleciałam z mebli a on na mnie. Najgorzej wspominam operację wycinania migdałków, miałam może z 10 lat. Pielęgniarka zabrała mnie do sali zabiegowej, kazała siąść na fotelu, potem podała mi znieczulenie, które było tak ohydne, że prawie wszystko wyplułam na moje nieszczęście. Przyszedł pan doktor i najpierw zaczął do mnie milutko gadać, pokazywać jakie ma przyrządy, potem zabrał się do pracy. Do było okropne, jak wkładał mi do gardła te zimne przedmioty, bardzo bolało, miotałam sie na fotelu, tak że zwalilam tą nerkę. Ten jak sie wkurzył na mnie to zaczął krzyczeć, jak zaczęłam płakać, to się uspokoił. Istny koszmar, jak teraz o tym myślę to wszystko wyglądało jak w horrorze: demoniczny doktor z piękną i złą pielęgniarką u boku
|