|
Miałem raz dokładnie to samo. Wtedy wychodzenie to bułka z masłem - wystarczy o tym pomyśleć, a podświadomość zrobi swoje. Szkoda tylko, że to tak rzadko się przytrafia. Kiedy się wybudziłem poczułem wibracje i dźwięk. Od razu się ucieszyłem i wołałem w myślach, że w końcu mi się udało, lecz usłyszałem(raczej odebrałem niewerbalnie) komunikat, że mam zachować spokój, bo nic z tego nie będzie. Uspokoiłem się i po chwili stałem już obok łóżka:) Ta metoda jest najłatwiejsza, nie trzeba żadnych przygotowań. Trzeba się po prostu w środku nocy wybudzić. Jednak nie budzikiem, ale coś musi nas wybudzić.
|