|
Również jestem sceptycznie nastawiony do tego. Zawsze jeśli sie w coś uwierzy to jest to. A jeśli sie wie, że to jest to nie trzeba wierzyć. Ja nie wiem, czy to jest, ale dopuszczam możliwość istnienia czegoś takiego. Jak próbowałem po dłuższych próbach udawało mi sie zauważyć blado fioletową małą kulkę między dłońmi, ale to jest tak nienamacalne, a co dopiero rzucanie nimi, że ciężko w to mi uwierzyć, a co dopiero wiedzieć, że to jest. Z drugiej strony mamy telekinezę. Dlaczego więc tworzenie psiball miałoby być niemożliwe, a nawet gdybyśmy stali sie MISTRZAMI w tej dziedzinie... dlaczego nie miałoby być możliwe rozwalanie budynków tą energią? To cały czas ta sama energia, którą sie przesuwa przedmioty.... Jak przesuwamy przedmioty to cały czas ją wyładowujemy... a gdyby tak skupić tą moc i wtedy rzucić? Ja sie pisze na rzucanie psiballami w puchy:D. Wszystko sie sprowadza do tego, że uważając, że wszytko jest możliwe powinniśmy dopuszczać tego możliwość, a to, że tego nikt nie dokonał, albo dokonało tego tyle osób, że można je wyliczyć na palcach nie znaczy, że tego nie ma. Gdyby, co 100 osoba to potrafiła wszyscy wiedzieliby, że to jest. Tak jak telekineza:). Widać jest to po prostu bardzo trudne. Nie osądzajcie rzeczy z góry - nie widziałem nie ma...
P.S. Co do linku, nie tylko takie testy były wykonywane. NA discovery robili test, że maszynka taka wyrzucała cząstki elementarne w różne strony zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa w lewo leciały tak samo często jak w prawo, w przód w górę, górny przód itd. Wzięli, więc człowieka z "ulicy" kazali przy tym usiąść i powiedzieli mu, że ma sobie wyobrażać, że cząsteczki ze środka maszyny lecą w jego stronę... Facet sie śmiał, ale zrobił tak. Wynikiem była 99% trafialność w ten sam punkt - nie możliwe, jeśli człowiek nie miałby wpływu na to
|