|
Nie ukrywam, że pomysł zerżnąłem żywcem z after-life, ale mentalni podróżnicy dysponują trochę inną świadomością niż oneiro- i obenauci, łatwiej nam zaglądać za kurtynę nie tylko naszej podświadomości i wyimaginowanych światów, ale również łatwiej poruszać się po realnym świecie, więc może mając już choćby odrobinę wiedzy o mentalnych podróżach spróbowalibyśmy sił w odnajdywaniu osób zaginionych??
Po pierwsze, to doskonały trening. Po drugie - wspaniała motywacja. Po trzecie - można (bądź nie) uzyskać jawną, niezaprzeczalną weryfikację. Po czwarte i najważniejsze - spełniamy dobry uczynek a pozytywne intencje dają spokój ducha i łatwiejsze podróże.
Jak by miały odbywać się eksperymenty?
Wyszukujemy osobę zaginioną - najlepiej spośród tych świeżo zaginionych. Podajemy link do strony z danymi o tej osobie. Jeżeli pośrednio, lub bezpośrednio znasz taką osobę, to opowiedz możliwie dużo, by wytworzyć jak najdokładniejszy ident. Reszta to poszukiwania w podróżach, pytanie NP jeśli ktoś ma taki kontakt, rozsyłanie wici po Drugiej stronie czy przeszukiwanie obszarów po drugiej stronie.
Najtrudniejsza jest weryfikacja, ponieważ trzeba o wyniku (jeśli będą relacje się pokrywały ze sobą) poinformować rodzinę zaginionej osoby i tu nie mam koncepcji jak to delikatnie zrobić, przecież nie można ot tak wysłać email w stylu:
" Witam, jestem jasnowidzem, sądzę, że zmarli powiedzieli mi, że ta osoba jest w Holandii" albo co gorsza powiedzieć, że ona nie żyje. Chyba, że ktoś będzie odważny. Dlatego informacje muszą się zgadzać, być jasne i dokładne, żeby się potem nie ośmieszać i nie tracić zapału.
Myślę, że gra warta świeczki, tylko, czy mamy na forum tylu chętnych i zaawansowanych podróżników?
|