|
|
11.04.2007 - 12:16
Post
#1
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Taak... Chyba tylko w taki sposób mogę się określić... "przerażony niedowiarek"...
Może zacznę od początku. Mam 21 lat, jestem studentem politechniki (nie istotne jakiej), skończyłem technikum i niemalże całe moje życie oparte jest na zasadach czysto przyczynowo - skutkowych oraz logicznym toku rozumowania. Z tego powodu zawsze śmieszne wydawały mi się programy z cyku "Nie Do Wiary" i inne tego typu "brednie" o kosmitach, ufo, wyginaniu łyżeczek siłą woli i.t.d. i.t.p. Innymi słowy wierzyłem tylko w to co można dotknąć, zmierzyć zbadać... W to co jest udowodnione naukowo (np zasady dynamiki Newtona, prawo Hooke'a itd ;) ) Moje "materialistyczne" postrzeganie świata było posunięte tak daleko, iż przestałem chodzić do kościoła (w wieku chyba 15 lat), modlić się etc. Na marginesie w Boga wierze na zasadzie "a co mi szkodzi wierzyć... Jeśli się pomylę - nic nie tracę" Jako typową "bujdę" traktowałem również OOBE. Słyszałem tam coś kiedyś o takich przypadkach np. podczas śmierci klinicznej, czy wypadku drogowego, ale zawsze uważałem takie zdarzenia jako bujną wyobraźnię tych poszkodowanych osób, ewentualnie za jakieś czynniki psychologiczne (gdyż nie mamy jeszcze dostatecznej wiedzy na temat funkcjonowania naszego mózgu). Tak więc podsumowując krótko: wszystkie zjawiska para-psychologiczne oraz para-normalne były dla mnie abstrakcją i rzeczą nie mającą miejsca a nawet prawa istnienia w naszym jakże logicznym świecie. (co prawda zawsze wszystkie tego typu sprawy niezwykle mnie interesowały, ale raczej w formie czystej rozrywki i dostarczenia sobie nutki adrenaliny, np. oglądając sobie jakieś Nie Do Wiary przed snem :P) Z mojej historii tyle, teraz przejdę do wydarzeń sprzed może 2-3 lat. Nieraz gdy miałem bardzo wycieńczający dzień i wracałem do domu zmęczony kładłem się spać zdarzało się "coś dziwnego" Mianowicie zdawało mi się jakby mózg był tak wyczerpany iż zapadając w sen "zapomniał" najpierw wyłączyć moją świadomość, po czym wyłączał poszczególne zmysły... Odczuciem tego zjawiska był paraliż całego ciała oraz uczucie "zapadania się w sobie" czy jak kto woli "wpadnięcie w bezdenny wir nicości"... Wir ten był bezdenny, czarny, nieskończony... Oczywiście moją reakcją na tego typu odczucia był lęk... Mało powiedziane... Panika! Wszech ogarniająca panika, lęk przed śmiercią, gdyż tak mi się właśnie zdawało, że właśnie umieram... Panika była tak wielka, że próbowałem poruszyć którąkolwiek kończyną, choćby palcem od nogi, co wreszcie mi się udawało. W tym stanie paraliżu zostawałem zawsze max jakieś 2-3 sekund. Strach był zbyt wielki aby "zbadać" dokładniej to "zjawisko". Najstraszniejsze było to, że po "przebudzeniu" się z tego "umierania" gdy próbowałem zasnąć (sądząc że był to nad wyraz realny rodzaj snu) zapadałem w tą "śpiączkę" ponownie i to natychmiast gdy zamknąłem oczy! Panika i strach przed zaśnięciem spowodowały, iż wiele nocy po prostu nie spałem. Pierwszym (jak mi się teraz wydaje) "milowym krokiem" była pewna noc gdy zdobyłem się na odwagę aby poczekać w tym stanie chwilę dłużej i zobaczyć co się stanie. Było to trudne, ale wytrzymałem jakieś 8 sekund w tym stanie po czym się wybudziłem... Oprócz uczucia umierania i "zapadania się" nie pojawiło się nic więcej. Kolejny milowy krok zrobiłem gdy ktoś na naszym wydziałowym forum politechnicznym wrzucił linka do Waszej strony. Jak to zwykle robię z ciekawości pomyślałem, że przeczytam "kolejnąciekawą bujdę"i przeczytałem porady R.A.Monroe'a i wtedy pobladłem... Przez dobrych 5 minut siedziałem wryty w ekran monitora... Przecież ten człowiek opisuje dokładnie to czego ja doświadczam! Przeczytałem te porady jeszcze z 10 razy aby się upewnić czy to nie jakaś autosugestia czy wynik mojej bujnej wyobraźni... Opisywał wszystko! Ciemność, wir, uczucie "umierania i zapadania się w nicość", paraliż, panika... to wszystko tam było... Ale nadal nie mogłem w to uwierzyć. Do tej pory traktowałem to wszystko jako strasznie realistyczny sen, czy może defekt zbyt zmęczonego mózgu. Przeświadczenie te wzięło się na pewno stąd, iż po prostu zawsze przydarzało mi się to gdy byłem bardzo zmęczony (tak fizycznie jak i psychicznie) Niezmiernie mnie to zaintrygowało, ale także i przeraziło... Postanowiłem zgłębić temat. Zasięgnąłem kilku ebooków i jestem jeszcze w trakcie ich czytania... Postanowiłem także zrobić ten Wasz kurs e-mailowy ale w sumie jest on w dużej mierze skopiowany z porad ww. pana tak więc troszkę się zawiodłem... Już zaczynałem wątpić w istnienie OOBE, gdy pewnego dnia stało się ponownie coś dziwnego i przerażającego... WIBRACJE Tak tak... właśnie wibracje... Czytałem o nich wcześniej ale jakoś nie wierzyłem w to... Jednak po ćwiczeniach które robiłem zgodnie z zaleceniami ww. kursu osiągnąłem stan wibracji... Trwają one zazwyczaj b. krótko ale to jest odczucie którego nie da się pomylić czy zapomnieć... Pierwszy raz gdy tego doświadczyłem myślałem że to ktoś do mnie na komórkę dzwoni i że to ona tak wibruje (leżała jakieś 2 metry ode mnie a dźwięk mam zawsze wyłączony) Po przebudzeniu jednak (trwało to ok. 2 sek) zobaczyłem, że nikt do mnie nie dzwonił... zdziwiło mnie to bardzo i zaskoczyło ale niczego nie podejrzewając położyłem się i zasnąłem. Fakt skojarzyłem dopiero przy kolejnej fazie wibracji. Wtedy trwały one nieco dłużej (może jakieś 4 sek) Od tamtej pory miałem jeszcze kilka takich stanów wibracji (ok 5) Występują one zawsze w stanie paraliżu. U mnie odbywa się to tak, że po zamknięciu oczu próbuję celowo wywołać stan wibracji i paraliżu (mimo iż nadal mnie to panicznie przeraża, jednak ciekawość jest silniejsza :) ) Niestety rzadko mi się to udaje, ale jeżeli już to tylko celowo. Umocniło mnie to w przekonaniu iż mam nad tym swojego rodzaju kontrolę, tym bardziej iż "na życzenie" umiem się z tego stanu wybudzić. Niestety stany te są na tyle krótkie iż nie potrafię stwierdzić czy potrafiłbym się wybudzić przy dłuższym utrzymywaniu takiego stanu. Uczucie wibracji opisał bym mniej więcej jako porażenie prądem elektrycznym, ale bez uczucia bólu... Czy może też jako dziwny stan epileptyczny podczas którego w wibracje wpada nie całe ciało a tylko poziomy "pasek" czy raczej część ciała. U mnie zawsze zaczyna się to od ramienia do ramienia. Nie jest to uczucie ani przyjemne, ani nie przyjemne... Ciężko to opisać słowami... Jes po prostu dziwne... Dodam tylko, iż raz udało mi się przez ch wilkę kontrolować owe wibracje w sposób wcześniej mi wskazany przez kurs (czyli przemieszczać je od czubka głowy aż po palce stóp). Niestety mi udało się tylko raz przesunąć je od ramion gdzie się zaczęły aż do stóp po czym celowo zakończyłem "seans" (czy jak to nazwać ??) Powodem był oczywiście lęk... Nie próbowałem zmieniać jeszcze częstotliwości owych wibracji ale zamierzam to uczynić przy następnej nadarzającej się okazji... W stan wibracji i paraliżu próbuję się zawsze wprowadzić nad ranem gdyż wtedy w porównaniu z nocą strach jest nieporównywalnie mniejszy... (wydaje mi się, że to wpływ światła) Niestety najczęściej udaje mi sie to tylko w nocy, co kończy się paniką i szybką ucieczką do "rzeczywistości" Zawsze "wchodzę" w stan wibracji dosłownie na chwilę, po czym przez strach się wybudzam, po czym ponownie staram się uzyskać ten stan (najczęściej przeklinam siebie w myślach, że zmarnowałem kolejną szansę aby odkryć "coś nowego" i próbuję znowu...), lecz to już nie zawsze wychodzi... A jeśli już to wibracje są na tyle słabe, że po paru sekundach (pomimo usilnych starań z mojej strony aby je utrzymać) odchodzą same... A wtedy pozostaje mi już tylko irytacja i złość na samego siebie, że "zmarnowałem kolejną szansę !#$^#!$&" :( Rozumiem iż tutejszy "referat" może się zdawać strasznie długi i zawiły, lecz na pewno rozumiecie, że nawet tyle słów nie oddaje tego choćby w 1% co się teraz ze mną dzieje, jakie uczucia mną targają i jakie myśli chodzą mi po głowie... Czuję się jak Alicja pochylająca się nad norą królika na chwilkę przed wpadnięciem do niej (a może już podczas wpadania w nią??) Proszę jeśli ktoś dobrnął, aż do tego momentu i zaciekawiła go moja historia, lub przeżył coś podobnego może zechce mi pomóć, odpowiedzieć na parę pytań... Bo w końcu gdzie mam szukać pomocy jeśli nie tutaj... Jestem zrozpaczony, a jednocześnie strasznie podniecony tymi nowymi doznaniami, przerażony, a jednocześnie ciekawy... Może na początek zadam kilka pytań (z całej serii) i zobaczę czy ktoś mi odpisze :P więc tak: -Czy daleka jeszcze przede mną droga do osiągnięcia OOBE (o ile w ogóle ono istnieje) -Czy stan wibracji i OOBE może być w jakikolwiek sposób niebezpieczny? -Czy jeśli wyjdę z ciała to czy będę umiał wrócić (niby czytałem Monroe'a ale wolę się upewnić) -Jak pokonać ten strach, lęk, panikę... Jest tyle spraw, tyle niewiadomych, znaków zapytania... Ale boję się, że zadając zbyt wiele pytań nie uzyskam odpowiedzi na żadne z nich, tak więc pozostawiam tylko te cztery z nadzieją że ktoś na nie odpowie i rozmowa się rozwinie... (PS. Jestem nowym użytkownikiem forum - dzisiaj się zarejestrowałem - oraz teoretycznie nowym osobnikiem próbującym zgłębić wiedzę o OOBE (jak napisałem paraliże mam od ok 2-3 lat) tak więc proszę traktować mnie jak zupełnie początkującego i nie mającego pojęcia o niczym użytkownika forum ;) z góry dziękuję!) Pozdrawiam serdecznie wszystkich |
|
|
|
![]() |
11.04.2007 - 13:38
Post
#2
|
|
|
OBE Maniak 41 Grupa: OOBE VIP Notatnik |
(........) Może na początek zadam kilka pytań (z całej serii) i zobaczę czy ktoś mi odpisze :P więc tak: -Czy daleka jeszcze przede mną droga do osiągnięcia OOBE (o ile w ogóle ono istnieje) -Czy stan wibracji i OOBE może być w jakikolwiek sposób niebezpieczny? -Czy jeśli wyjdę z ciała to czy będę umiał wrócić (niby czytałem Monroe'a ale wolę się upewnić) -Jak pokonać ten strach, lęk, panikę... Jest tyle spraw, tyle niewiadomych, znaków zapytania... Ale boję się, że zadając zbyt wiele pytań nie uzyskam odpowiedzi na żadne z nich, tak, więc pozostawiam tylko te cztery z nadzieją, że ktoś na nie odpowie i rozmowa się rozwinie... (......) Witaj przyszły obemaniaku :) fakt skrobnełeś niezły "referat" Tez na samym początku miałem multum pytań i powiem tobie ze doświadczając OBE będą powstawać nowe pytania to jest zależne jak daleko dojdziesz w wojażach. Z tego, co piszesz stan wibracji osiągasz w miarę łatwo wiec masz dobre predyspozycje do osiągnięcia OBE Czy OBE istnieje oczywiście ze TAK ponad rok temu tez byłem takim niedowiarkiem nie będę ciebie przekonywał najlepiej, jeśli sam tego doświadczysz wówczas nie będziesz miał wątpliwości jak u mnie się OBE rozwija zapraszam na stronę www.oobe-maniak.blog.onet.pl jak na razie przyniosło mi samo dobro :) Stan wibracji jest w 100% bezpieczny jest to energia przepływająca przez czakry. Widzisz ja jak mam te słynne wibracje to się bardzo cieszę (choć na poczatku podobne mialem obawy) musisz zmienić nastawienie! z czasem przywykniesz do nich i strach przed nieznanym zniknie. Jeśli wyjdziesz z ciała będziesz mógł wrócić wystarczy myśl o ciele fizycznym czy tez o małej części ciała, np. spróbować poruszyć palcem u ręki, lub nogi to działa bez obaw!:) He... ja wrecz odwrotnie wymyslam sposoby aby jak najdłuzej tam być. Gdy to osiągniesz bedziesz wiedzał dla czego :) Jak pokonać strach lek panikę - Przede wszystkim musisz zmienić nastawienie WIEDZ ZE TAM NIC ABSOLUTNIE NIC CI SIĘ NIE STANIE będąc tam czy tez przekradzając granice będziesz bezpieczny Przeczytaj książkę Darka Sugiera optymistycznie przygotowuje do NŚ jak i mój blog:) Aha koniecznie przeczytaj Traktat o projekcji astralnej - Robert Bruce http://www.astraldynamics.pl/dzial-29,,,.html wiele wyjaśnia. |
|
|
|
11.04.2007 - 20:11
Post
#3
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dziękuje ci "Odkrywco" ;) Nawet nie wiesz z jaką ulgą przyjąłem twoją odpowiedź na moje pytanie... No i całkiem szybko odpisałeś ;) Dobrze jest wiedzieć, że jednak nie jestem sam... Do tej pory byłem samotny jak palec w moich "przeżyciach". Moja dziewczyna wie, że mam "coś takiego" ;) ale sama nigdy czegoś takiego nie doświadczyła i chociaż wiem, że mi wierzy i wspiera mnie ze wszystkich sił to jednak jestem świadom, że skoro nigdy tego nie doznała to nie jest w stanie tego do końca pojąć... Próbowałem się pytać różnych znajomych czy mieli coś podobnego ale zawsze spotykałem się ze zdziwieniem i byłem rozczarowany. Teraz przynajmniej wiem ze nie jestem sam. :D
Masz rację co do tego, że nie będziesz mnie przekonywał, że "to" istnieje bo i tak nie uwierzę, nie uwierzę dopóki sam nie zobaczę czy raczej nie doświadczę tego na własnej skórze... Na razie podchodzę do tego jak do bardzo realistycznego snu... Ale myślę że czas i kolejne doświadczenia jednak pokażą coś innego... i szczerze mówiąc to mnie na razie przeraża :P Mam jeszcze wiele pytań, ale w większości postaram się znaleźć na nie odpowiedzi we własnym zakresie choćby ze źródeł które mi podałeś. Muszę koniecznie przeczytać twojego bloga ;) Niestety jednak pytania które nurtują mnie najbardziej chcę zadać tutaj aby bez szukania otrzymać na nie jak najszybciej jak najbardziej rzeczową odpowiedź i nie będę pytał o sens istnienia ludzkości czy cel życia itd bo wiem że te pytania przerastają nas wszystkich, zapytam o sprawy bardziej trywialne na które da się zwięźle odpowiedzieć, a jednak nie mniej istotne. Pytania: - Czy w tamtym świecie istnieje miłość do tej jednej wybranej osoby? (tzn. np. tutaj mam dziewczynę, czy "tam" ona również będzie pełniła tą samą rolę co w tym świecie? tzn będzie moją miłością?) Czy może ta miłość jest po prostu otwarta na wszystkie byty tam się znajdujące? - Czy można wykorzystać OOBE do np. chronienia ukochanej osoby? tzn np. do pilnowania jej w nocy, czy podczas jakiejś podróży? - Czy nie znając danej osoby można się z nią świadomie i celowo kontaktować? Tzn np. odpisałeś mi na forum a ja chciałbym Cię lepiej poznać i "pogadać" w tamtym świecie, choćby po to abyś mi pokazał tajniki tamtej rzeczywistości. - Czy nie ma "tam" żadnych niebezpieczeństw? tzn czy nikt nie może zająć mojego ciała? Bo kiedyś czytałem taką książkę Koontz'a gdzie pewna kobieta wywabiła z ciała swojego męża po czym jego ciało zajął inny byt, kochanek tej kobiety, a ten prawdziwy mąż nie mógł już powrócić do swojego ciała i musiał przed "CZYMŚ" strasznym uciekać w świecie astralnym przez wieczność. - Pytanie uzależnione od powyższego. Co zrobić gdy ktoś zajmie moje ciało podczas mojej nieobecności, albo co chyba nawet straszniejsze, jeśli ja przez pomyłkę zajmę czyjeś? Jak się w tym momencie zachować? Co robić? Gdzie szukać pomocy? Pytań mam oczywiście jeszcze całą masę ale kierując się zdrowym rozsądkiem i zasadą jw. poprzestanę na tym... I znowu prawie mały referacik mi się zrobił :/ Ale pytań jest tak wiele... a odpowiedzi żadnych :( (no prawie żadnych ;P ) |
|
|
|
Bartas Przerażony Niedowiarek... 11.04.2007 - 12:16
profesjonalistka846 Wiesz co, tez mialam w swoim zyciu taki okres ze n... 11.04.2007 - 20:31
Bartas Po pierwsze to tak na przyszłość prosiłbym o u... 11.04.2007 - 21:25
Discoverer
Zgadza się nie jesteś sam jest nas wielu chod... 12.04.2007 - 11:28
Bartas Dobra... dzieki wielkie Discoverer... teraz wiem �... 12.04.2007 - 13:27
flea moze jeszcze oobe nie doswiadczylam, ale moge ci j... 12.04.2007 - 16:50

Ketrab CYTAT(flea @ 12.04.2007 - 17:50) moz... 12.04.2007 - 17:35

flea yhm..:) dzieki za poprawienie..:)
ja to tak jakos ... 12.04.2007 - 17:46
9925 Najczęściej w pozycji leżącej , Glowa prosto
... 24.01.2010 - 18:09
Bartas PS. Jesttu jakiś moderator czy coś? Ktoś tu ... 12.04.2007 - 13:28
9925 Najczęściej w pozycji leżącej , Glowa prosto
... 24.01.2010 - 18:11
dreamer_the_one za długa opowieść wygląda mi na podstawioną ;... 24.01.2010 - 18:58![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |