|
Autsajder, zaciekwaił mnie twój tekst. Co prawda nie upadają wokół mnie różne rzeczy, ale często jak próbuję wyjść (a nigdy mi się nie udało) i wiem, że jestem blisko - zawsze coś się wydarzy. Albo z urządzeń elektrycznych usłyszę "pyknięcie" albo kot buszując po domu coś zrzuci, lub pies narobi hałasu. Takim sytuacjom często towarzyszy emocja, której nie potrafię nazwać, odczuwam coś na kształt tremy i strachu - wiem wtedy, że jestem już naprawdę bliski wyjścia. Ale jednak zawsze z jakiegoś powodu muszę to przerwać. I jak po chwili znów spróbuję, to już NIC mi się nie udaje.
|