|
Cóż, zaczynając. Jestem w dużej mierze samoukiem wszystkiego, co nie "nasze" i jednocześnie będące w możliwości ludzkiego umysłu. Zaczynając od niewinnych zainteresowań Tarotem i magią doszłam do... No właśnie.
Podróże poza ciało. Jak to niby ma wyglądać?
Mam doświadczenie z tym, ale dosyć specyficzne, nie opisywane chyba dotąd (w każdym razie nie spotkałam się z podobnymi). Nie potrzebuję żadnych przygotowań, koncentracji, medytacji. Ale tez nie zawsze się udaje. Za to potrafię wprowadzić się w stan, iż widzę dwie rzeczy naraz. Zarówno to, co jest w moim pokoju, przed moim ciałem... Ale i miejsce, gdzie chciałam się udać. Muszę mieć punkt odniesienia - osobę, inaczej błądzę i nie wiem, co się dzieje. Mogę dotykać innych, czuję wtedy mrowienie palców, a druga osoba zimno. Zazwyczaj jednak muszę wtedy poruszać się, co wyklucza normalne wychodzenie z ciała, bo w jakiś sposób jestem z nim połączona. Czasem dobrze opisuję miejsca, do których "idę" za osobą, czasami mylę się przy szczegółach, ale ogólnie główne założenia się zgadzają. Czasem ludzie mnie nie czują, ale zazwyczaj odczuwają zimno.
I stąd moje pytanie - co ja do cholery wyrabiam?
|