|
Zero reakcji na najbardziej reklamowane dosy, presety, etc - a słuchaweczki mam solidne wychwytujące całkiem niskie częstotliwości - to po prostu sprawa indywidualna czy dudnienia podziałają, czy nie - żeby nie negować całkiem ich działania, to powiem, że w 99% to shit maksymalny poprzez źle zrobione presety.
Najlepsze rezultaty może dać jedynie czysty dźwięk o danej częstotliwości bez dodatkowych bajerów - np. 4Hz jednostajne bez dodatków typy ptaszki, czy morze.
Dodatkowo zaleca się zakrycie dźwięku przez szum - biały albo różowy (drugi lepszy do relaksu), albo wytłumienie tylko - wówczas w bwgen 4Hz na 30% lub mniej nawet głośności a pink noise na 100% i koniec.
Jest jeszcze wersja TMI - czyli ustawiamy dudnienie 4hz na 30% vol noise na 100% i do tego po jednym głosie na każde ucho z 4hz z odpowiednią różnicą i barwą wg jakiejś tam krzywej, której nigdzie znaleźć nie mogę :D To zwiększa moc dudnień.
Ale póki co zwykłe nagranie ptaszków bardziej mnie odpręża niż jakikolwiek preset - może to kwestia dominującej półkuli? Jeśli jest to lewa, to lepszy jest suchy dźwięk a jeśli prawa, to potrzeba czegoś działającego na wyobraźnię?
Szopen - jesteś może leworęczny?
|