|
Z takich porządnych dowcipów to miałem tylko jeden przypadek ... to był okres jak z dexem eksperymentowałem, no i przez dłuższy okres dość często sie bawiłem :D przeważnie na noc... no i potem którejś nocy abstynencji psychodelikowej, budze sie, siadam na łózku, ale nic nie widze, tylko mnóstwo kolorów, neonówek... qźwa -myśle sobie- co ja wziąłem bo nie pamiętyam:| kłade sie... otwieram oczy... uff... już git. Zamykam, znów otwieram i znów ta makabra xD qrna, i tak sie powtarzało pare razy ;) rano miło było wspominac, ale w nocy to sie troche stresowałem ;p A z mniejszych, to zdażało mi sie słyszeć różne rozmowy niewyraźne, jakieś dźwięki itp:) raz też miałem (nie wiem czy to nie coś w stylu flashbacka) że rodzice mnie wołają "Tomek, Tomek..." a ja owszem, wiedziałem że o mnie chodzi, ale nie utożsamiałem sie z tym... porpostu byłem czujny żeby nie podpaść, tak jakbym sie wcielił dopiero co w obecne ciało ... taki dziwny odchył xD Więcej dowciapów nie pamiętam ;p
PS: a przez powieki to też zdażało mi sie widzieć ;p ale to też po "łakociach"
|