|
Ta rada... jest dobra.
Dotąd tylko dwa razy miałem coś, co można nazwać OOBE... choć rozum podpowiada mi, że to tylklo sen. I pewnie tak było.
Dzisiaj puściłem sobie w tle muzykę "Third Eye MEditation" - za każdym razem nic, uczucie ciężkości ciała, i tylko to. Zawsze coś rozproszyło moją uwagę. A dziś... Wypowiedziałem w myślach afirmację "mój cel to OOBE, na tym się skupiam, chcę wyjść z ciała, relak jest tylko drogą, to nie główny cel". Pomijam fakt, że już głęboko w umyśle mam afirmację Roberta Monroe ("jestem czymś więcej, niż tylko ciałem fizycznym itd..."). Tym razem zmiana - nie na plecach,t ylko delikatnie na boku się położyłem. Najpierw wsłuchałem się w dźwięki hemi-sync, pulsowanie zamieniało się powoli w ciągły dźwięk, aż takie się stało. Robiło mi się coraz cieplej, Ogarnęło mnie niesamowite ciepło, cały czas sobie myślałem "to takie przyjemne, chcę jeszcze" raz czy dwa razy powiedziałem sobie "skup się!", i cały czas w myślach "przyjemne, chcę więcej!". Gdy już było bardzo gorąco, pomyślałem "a mozę mam atak serca?". Umysł mi podpowiadał (lewa półkula?) "idioto, przecież masz tylko 17 lat! zawał jest niemożliwy praktycznie!". Te zmartwienia (a moze po prostu "przeszkadzajki"?) nasuwały się, ale je ignorowałem. Było cieplej... W końcu powiedziałem sobie (a moze to moja JA powiedziało mi?) "na razie starczy". Ciepło się utrzymywało, ja otworzyłem oczy, usiadłem na łóżku. Od razu zbadałem ciało rękami - temperatura tylko troszeczkę podniesiona (spowodowane to było nałożeniem kołdry na ciało), ale w porównaniu do tego co czułem wcześniej, to było tylko delikatne "ciepełko". Ja czułem w sobie ogień...
Nie wiem, co o tym myśleć. Ale próbuję dalej :)
|