|
Witam. Dzisiaj miałam swoją pierwszą mentalkę i wyszła nawet fajnie. Siadłam na krześle, przykryłam się i wyobraziłam sobie jak wstaję. Przeszłam do lustra, wyobraziłam sobie twarz ze wszystkimi szczegółami, a następnie przeszłam przez drzwi i znalazłam się w "moim miejscu" czyli słonecznej polanie z wielkim drzewem dającym cień na środku. Gdy chwilę posiedziałam postanowiłam polecieć i spostrzegłam jakąś postać przy kamiennym domu niedaleko drzewa. Wylądowałam i poszłam do tego miejsca. W tym momencie zaczęła się rozmowa:
Ja:Kim jesteś? Opiekun: Jestem Adriel. J: Po co przybyłeś? A: Żeby wskazać ci właściwą drogę. J: A która jest właściwa? A: Ta którą teraz podążasz. J: Czym jest miłość? A: Miłość to początek świata. Jest niezniszczalna. Popatrz, ludzie tak często mówią "już cię nie kocham" tylko po to, żeby dać sobie fałszywe złudzenie, że panują nad miłością, a przecież oni nigdy tak naprawdę nie kochali. J: Jak rozwiązać mój problem? A: Żeby coś rozwiązać, to trzeba dostrzec tego dobre strony.
Dalej rozmowa się urwała, bo zaczęły pojawiać się, po raz pierwszy od kiedy chciałam mieć OOBE, hipnagogi. Wróciłam więc do skupiania na nich świadomości i nagle pojawił się paraliż. Czekałam na wibracje, wizualizowałam, ale chyba tylko jedno małe szarpnięcie poczułam w nodze. Widziałam też swój pokój, tylko nie wiem czy przez powieki, czy po prostu uchylałam je, bo gdy chciałam zobaczyć więcej to automatycznie otwierały mi się oczy.
Co do tematu. Na razie nic nie widziałam, była to tylko jakby wizualizacja bez obrazu i nadal czułam cf. Wiem, że nad tym trzeba popracować i to zrobię, ale co sądzicie o mojej rozmowie?
|