|
trafiłam tu przez przypadek, myslalam ze zwariowalam, szukalam pomocy, jakiegos logicznego wyjasnienia dla moich problemow ze snem i dopiero dzis trafilam na wasze forum. nie zaglebialam sie zanadto bo temat zupelnie mnie nie interesuje.. stan do ktorego tak dążycie jest przeze mnie znienawidzonym przeklenstwem. chyba ze sie myle, byc moze zle trafilam... zdarza sie to juz po kilku minutach od zamkniecia oczu lub w srodku nocy, nie ma na to reguly. zasypaim.. snią mi sie przedziwne koszmary, jestem cholernie przestraszona i mimo iz doskonale zdaje sobie sprawe ze to tylko sen panicznie sie boje. w tym momencie logika podpowiada mi - po prostu sie obudz - mimo usilnych prob nie moge, kroku drugi - zacznij krzyczec, byc moze ktos z domownikow cie uslyszy i wybudzi... krzycze - niestety tylko we snie........ jesli jakims cudem uda mi sie wybudzic reszte nocy mam z glowy... boje sie zamknac oczy, boje sie ze kiedy to zrobie to cholerstwo znowu mnie dopadnie i wlasnie tak sie dzieje. do tego to uczucie przed samym zasnieciem.. . . nie wiem jak to jest umierac ale przypuszczam ze wlasnie tak. czuje jak moje zmysly wylaczaja sie, jak rozdzielam sie z wlasnym cialem.... bleeee i wlasnie dlatego prosze was o pomoc... moze wiecie jak zadzialac w duga strone? jak sie tego pozbyc?
|