|
Atrapy, to wytwór naczego umysłu kreowany w celu zwiększenia realności wizji wykreowanej. Sam w mentalkach, ldkach miałem je w dupie, ale czasami potrafią normalnym językiem wyjaśnić moje własne zawiłe rozumowania, czy też sytuacje w życiu.
To, że atrapy są częścią umysłu nie oznacza, że są głupie, bo to by oznaczało, że nasz umysł to imbecyl - zależy jak leży jak to się mówi.
Natomiast stwierdzenie, że to są byty żywe, inteligentne nie wywodzące się z naszego umysłu, to nie uwierzę - jest takie proste pytanie:
Skoro te wszystkie duchy istnieją, skoro taka Silverka i inni mogą sobie bez problemu zaglądać tam gdzie 99,9999% ludzkości nie może całe życie choćby na sekundę świadomie zajrzeć, to dlaczego łaskawie się nam nie objawią w całym swym majestacie?
Dlaczego do ciężkiej anielki, trzeba ćpać, mieć poryte kredki albo być w psychiatryku żeby je zobaczyć - co? Przecież człowiek od wieków zadaje sobie pytanie o sens istnienia, początek i przede wszystkim o koniec życia, jego obieg. Ludzie boją się śmierci, dziwią jej, starają się jej unikać, opóźniać, czasami przyspieszać bo im życie nie wyszło - ale żaden po śmierci nie wraca i nie oznajmia światu, co jest po drugiej stronie. Wielu przecież, gdyby wiedziało, że coś jest po drugiej stronie nie musiałoby się męczyć tutaj, wielu wiedziałoby, że jest sens życia, by potem mieć więcej doświadczenia, etc.
Nie twierdzę, że nic po śmierci nie ma - trzeba mieć nadzieję przecież, ale uważam, że kontakt z drugą stroną jest przynajmniej w fizycznym życiu niemożliwy, bo inaczej, ten darkowy Jezus dawno by wszystkim oznajmił o co biega w grze zwanej życiem, zmarli bliscy odwiedzali by nas w odpowiednim stanie, by sobie pogadać, byśmy nie czuli się samotni, mieli nie tylko nadzieję, wiarę, ale też DOWÓD.
Psychiatrzy mieli by tu co robić...joł.
|