Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Moje życie / Prośba Do Was
feni
post 19.09.2008 - 23:33
Post #1


Guests








Chciałbym abyście przeczytali to co poniżej napisałem z rozwagą i powagą, a następnie doradzili ?coś? lub w jakiś sposób być może pomogli stawiając wnioski, tezy, itp. Z góry dzięki.


Jest to trochę skrót z mojego życia, początek jak każdy może być nudny, ale dalej się rozkręca. Urodziłem się w mieście w którym jest dosłownie różnie, to miasto przeszło wszystko. Na początku mieszkałem w kamienicy ale w wieku 4 lat przeprowadziłem się do bloku. Jako mały chłopiec będąc jeszcze w łóżku czyli mając tak ok. 2-3 lata pamiętam do tej pory różne zdarzenia jak burza za oknem, samoloty z kartek czy kiedy siedziałem w łóżeczku i przyszła ciocia albo faceta, który chciał bym z nim ?gdzieś? poszedł prawdopodobnie chciał mi coś zrobić po prostu wtedy to czułem. Pamiętam też jak z tatą wyszliśmy na dach i montowaliśmy antenę, nie wiem czemu ale do dziś pamiętam tą sytuację i obraz jaki wtedy widziałem, a był on?do góry nogami. Te wszystkie rzeczy działy się do 4 roku życia, bo potem się przeprowadziłem do bloków. Kiedy zamieszkałem w blokach moje życie szło dalej, ja poznawałem ten świat i wszystko dookoła. Interesowało mnie wiele rzeczy, mało się chyba słuchałem, po prostu chciałem wszystkiego doświadczyć. Fakt, kiedy byłem jeszcze w inkubatorze byłem ponoć najspokojniejszym dzieckiem na sali, gdyż ciągle spałem non stop przez 3 miechy. Pamiętam sytuację jak mieszkałem jeszcze w kamienicy i położyłem żelazko na tapczanie, a on się spalił w tym miejscu, także sytuację kiedy to wziąłem kabel od radia Kasprzak do buzi, 1 końcówka w gniazdku, a 2 w ustach, wstrząs. W życiu miałem dwie takie sytuacje, 2 raz była ona u babci. Nic mi się nie stało, ktoś chyba czuwał. idźmy dalej. Tak sobie szedłem przez życie poznawałem, bawiłem się, itp. W końcu w 2 klasie musiałem dorosnąć choroba mamy dowaliła mi, opieka siostrą, gotowanie, pranie, itp. to wszystko na głowie małego dzieciaka. Zacząłem wtedy widzieć coraz więcej zła, zła, które mnie otacza. Wciąż nie rozumiałem dlaczego takie rzeczy się dzieją. Od zawsze pragnąłem dobra. Będąc małym chłopcem modliłem się nieustannie, nauczany przez babcię. Fakt będąc w kościele nie wiedziałem po co tam jestem ale kiedy ludzie wymawiali prośby do Boga, ja zawsze prosiłem o dobro dla ludzi, aby nie było głodujących, biednych, itp. Wychowany w tym wszystkim, któregoś dnia miałem dość, zacząłem pytać dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mam zachorowała, biła mnie, itp. Trochę rzeczy pominę, bo nie chcecie raczej ich wiedzieć. Łzy były codziennością. W szkole też nie było lepiej, osoby, które tam były też dawały mi szkołę przetrwania, nigdy nie wiedziałem za co to. Pomijając wiele lat i zdarzeń, przejdźmy dalej. Po kilkunastu latach zaczęło się wiele rzeczy zmieniać, ja poprzez tyle sytuacji i takie życie, zacząłem coraz bardziej pytać, aż wreszcie ok. 16 roku życia coś się zaczęło dziać. Popadałem w coraz gorszy stan, cała przeszłoś odbijała się teraz na mnie, kolejne osoby to kolejne problemy, nikt mnie nie rozumiał, choć ja doskonale każdego rozumiałem i potrafiłem przewidzieć każdy ruch. Coraz bardziej zastanawiałem się dlaczego mam deja vu dlaczego mam wizję, dlaczego kiedyś siedząc w domu widziałem jak film patrząc na zegarek, że ojca biją, dlaczego czułem ?coś? czasami, ze trafię do kosza z odległości ok. 6-7 metrów odwrócony plecami do kosza, trafiałem i to czystko, czułem po prostu to, zastanawiałem się nad tym wszystkim. Interesowało mnie to, ludzie kiedy ich pytałem często mnie zbywali, twierdzili bym się nie interesował albo, że każdy to ma i takie tam różne. Ja zawsze uważałem, że nie można tego ignorować przecież za dużo tego jest. Wciąż poszukiwałem odpowiedzi na te pytania. coraz bardziej popadałem w gorszy nastrój, aż któregoś dnia napisałem list pożegnalny. Potem zaś zaczęło się od siedzenia w domu i szukania sposobu na śmierć, chęć przedawkowania leków i nawet trzymanie ich już w buzi ale nie połknąłem, chyba nie umiałem, próbowałem się powiesić, zawiązywałem sznur na szyi oraz zakładałem folię na łeb. Skoro kiedyś bliska osoba chciała mojej śmierci to czemu teraz ja tego nie mogę zrobić? Zresztą miałem już dość tego wszystkiego, przeszłość jak powiedziałem mnie dobiła. Nikt nie pamiętał o tym przez co ja musiałem przejść i zobaczyć ile się starałem i, że musiałem szybko dorosnąć, nikt z bliskich po latach już o tym nie pamiętał, a ich pretensje i różne rzeczy były bezpodstawne. W dodatku ludzie też robili swoje no i oczywiście ten świat, dołował mnie on ten cały system, że jedni potrafią innych tak gnębić, człowiek człowieka sprzeda za 2 złote nawet za 0,50 groszy. Jedne kraje mają taka gospodarkę, a innym nie pomagają. Całe to zło dobijało mnie i wciąż szukałem odpowiedzi. Deja vu było coraz częstsze i wyraźniejsze, nawet potrafiłem przewidzieć co się zdarzy, po prostu już to wiedziałem co mnie czeka i to mnie zastanawiało, jak mogłem to wiedzieć skoro tego jeszcze nie zrobiłem. Widocznie we śnie programujemy się, pierwsze teorie na te tematy, itp. Któregoś dnia czytając pewną rzecz na necie rozpłakałem się i chciałem już to wszystko skończyć, wtedy poczułem ?coś? niesamowitego jakby ktoś z kosmosu przesłał do mnie wielką miłość. Wierzyłem, ze istnieje wiele rzeczy, których nie widać, poprzez moje doświadczenia, odczucia i znajdywanie oraz rozwiązywanie pewnych spraw wiedziałem to, dla mnie nie biło zbieżności, po prostu zbyt wiele tego było aby był to przypadek czy zbieżność. W końcu nastąpił przełomowy moment, stanąłem któregoś dnia na balkonie na 9 piętrze i postanowiłem skoczyć?
Spojrzałem w niebo i widziałem dosłownie diabła, czułem, ze nie mam siły i patrząc 30 metrów w dół chciałem już tam być, grzebiąc na necie w poszukiwaniu informacji o tamtym świecie ja nie znajdywałem tych odpowiedzi, chciałem już to wiedzieć, chciałem już tam być. Nie wiem dlaczego ale przez całe życie odczuwam coś w rodzaju jakiegoś brzemiennie, że ludzie na mnie liczą. Kiedy tak stałem na tym balkonie wpatrzony w niebo czułem wtedy to samo, spojrzałem ostatni raz w niebo, zostawiony sam, gdyż w tym najgorszym momencie nawet własna matka mnie opuściła, stwierdziłem, że nie mam po co tu być. Podszedłem do barierki i przypomniałem sobie wiele znaków jakie mi w ostatnim wtedy czasie się pokazały i to w śnie sam Bóg, apokalipsa, ja i On oraz w życiu na bilbordach kiedy jadąc samochodem poczułem nagle, że mam się spojrzeć w którąś stronę, spojrzałem się, a tam napis: ?Smutny koniec? Niekoniecznie? i różne tego typu podobne. Miałem łzy w oczach i choć nie miałem już siły, chciałem skończyć to wszystko, stwierdziłem, że nie mogę tak skończyć. Niby to głupie ale wtedy popatrzyłem w niebo i widząc diabła pokazałem mu środkowy palec, pomyślałem: ?pierdol się?, oraz ?zbyt wiele ludzi na mnie liczy? to ostatnie nieustannie mnie przechodziło. Powiedziałem wtedy, ze cóż zostałem już naprawdę sam, nawet bliskiej osoby nie mama, no trudno ale nie pozwolę abym tak skończył. Moje życie po tym bardzo się zmieniło wyprowadziłem się do babci i tam przez ponad rok dochodziłem do siebie, wiele myślałem i szukałem odpowiedzi oraz pytań. Wiele mi ten okres dał. Jednak cały czas w tym wszystkim wciąż coraz to bardziej szukałem odpowiedzi na tych wiele pytań jakich inni nie szukają. Ja wciąż wykraczałem poza ten świat, kiedy ludzie mówili o tym co tu i teraz ja mówiłem o tym co za ileś lat co poza ziemią, poza tym światem, itp. Pisałem teksty i wiersze, czytając je dziś jestem nadal pełen podziwu jak wtedy przekroczyłem jakaś barierę i pisałem o czymś o czym tak naprawdę nie miałem pojęcia, a dopiero dziś to rozwinąłem. Widocznie wtedy ktoś jak gdyby dawał mi tą wiedzę. W pewnym momencie deja vu było jak real, po prostu wiedziałem wszystko, nikt nie mógł mnie oszukać. Patrząc na człowieka potrafiłem wszystko o nim powiedzieć, wiedziałem co będzie za chwile i nie wiedziałem skąd. Szukałem wciąż odpowiedzi na te pytania. Zacząłem się rozwijać coraz bardziej w tym temacie aż w końcu ?coś? się stało dla mnie bardzo ważnego co wiele w moim życiu zmieniło i sprawiło, że w to co wierzyłem to o czym myślałem, widziałem w filmach, itp. jest prawdą. Zacząłem pisać z pewnymi osobami, pogłębiałem temat. Oglądałem kolejny raz matrix i któregoś dnia jadąc autobusem powtarzałem jedno zdanie sobie w myślach z pierwszej części:??musisz uświadomić sobie, że łyżka nie istnieje??, czekając na koleżankę wypiłem tymbarka jak co dzień, wziąłem kapsel od niego i patrzyłem jak zwykle. Prawie jak zwykle. W którymś momencie uśmiechnąłem się i powiedziałem sobie: ?heh, nie istnieje, tego kapsla nie ma, nagiąć rzeczywistość?? stało się, spojrzałem na kapsel, wprost wtapiałem w niego wzrok i przypominając sobie scenę z łyżką z filmu, próbowałem to samo zrobić w realu, udało się zgiąłem siłą woli kapsel. Wielu ludzi czytając tu nie uwierzy w to, cóż nie zmuszam, ja jeszcze jakiś czas temu też bym w to nie uwierzył, choć nie do końca ale czytajcie dalej. W pierwszym momencie przestraszyłem się, byłem zaskoczony i pełen radości, bo mi się udało. Potem pomyślałem, że może mi się tylko wydawało ale zaraz naszła mnie myśl, ze to nie możliwe, bo kapsel był prosty, specjalnie go wyprostowałem, a teraz trzymając go w 2 palcach wykrzywiłem go w jedną stronę to było widać gołym okiem. Po tym zdarzeniu działy się niesamowite rzeczy. Po prostu uwierzyłem, ze to jest możliwe, byście musieli mnie bardziej poznać i posłuchać o tym czego ja w życiu doświadczyłem i poznałem oraz wiem. Film matrix to nie tylko film to real. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego nie możecie latać, przemieszczać się czy czemu macie tak ograniczoną pamięć? Ja te pytania zadawałem wiele lat wcześniej, pisałem, ze co ja k*** jestem beta tester, że mnie ktoś będzie testować, ze 1% mózgu mi funkcjonuje, a reszta zablokowane, itp. Po tym zdarzeniu z kapslem, działo się coraz bardziej ciekawie. Któregoś dnia, myśląc nad tym wszystkim jadąc autobusem zamknąłem oczy i po otwarciu ich ponownie obraz, który widziałem wcześniej zmienił się, ludzie wyglądali jak z jakiegoś filmu czy gry, jacyś tacy płascy, a ja, ja nie widziałem oczami tylko czymś innym jakby świadomością jakbym patrzył czymś w głowie ale nie oczami czyli jakby ciałem astralnym jeśli ktoś chce inaczej to sobie nazwać. W pracy próbowałem złamać patyk czy rozerwać sznurki umysłem o dziwo faktycznie tak się działo. Moja wiara wtedy była tak wielka jak nigdy dotąd, to było większe niż chęć do seksu czy miłość do osoby, którą kochasz. Po jakimś czasie natrafiłem na ciekawe osoby, zacząłem z nimi pisać, a potem trafiłem na materiały związane z oobe oraz ld. Zacząłem eksperymentować. Pierwszy trans, światło i wiele przeróżnych rzeczy, które wtedy mnie przestraszyły ale zaciekawiły. W końcu, chyba coś odwaliłem, bo się dziwnie czułem. W którymś momencie pierwszy raz w życiu osiągnąłem świadomy sen i to kilka razy, coś niesamowitego to tak jakby ktoś kubeł zimnej wody wylał na twój łeb w upalny dzień. Wtedy zdałem sobie sprawę co to jest dopiero wolna wola i świadomość. Kładąc się spać chciałem mieć sen o lataniu i ba kontrolować go. Wcześniej będąc małym dzieckiem pamiętam, ze wiele razy to miałem, potem było z tym różnie ale teraz znów to nastąpiło. W końcu coś się stało, bowiem, któregoś dnia po obudzeniu dziwnie się czułem. Na początku tego nie odczuwałem ale kiedy poszedłem do pracy czułem się bardzo lekki, bałem się, ze zaraz odlecę, ze staję się lżejszy. Wiem, brzmi to śmiesznie ale wszystko to było naprawdę. Na jakiś czas rzuciłem to wszystko ob., ld, itp. Bo nie wiedziałem co mi jest, trochę się bałem. W końcu ustało i wróciło tak jak było to wszystko, dopiero po czasie uświadomiłem sobie, ze poprzez pragnienie latania i bycia lekkim odbyło się to w realu. Później było różnie, znów kolejne pytania, wiedza, itp. ale któregoś dnia po prostu rzuciłem to wszystko trochę się odciąłem. Po prostu chyba się pogubiłem. Kiedy szedłem do autobusu, dzień w dzień obok mnie dzwoniła budka telefoniczna jakby ten telefon dzwonił do mnie. Gdzieś w środku coś mi mówiło tak jak kiedyś o niebezpieczeństwie tak teraz, ze ktoś do mnie dzwoni, ze to na co czekałem teraz jest blisko ale trochę zlałem sprawę, bo nie odbierałem. Zaczął się natłok znaków. Telefony na ulicy, obok mnie, gasnące i zapalające się światła oraz tony słów, np.: kiedy nie wiedziałem co mam robić pojawił się napis ?rób swoje i nie słuchaj innych? i w takich ciężkich sytuacjach kiedy nie wiedziałem co mam robić trafiałem na napisy na ulicy, które mówiły mi co mam robić, co ciekawe słuchałem tego i dzięki temu szedłem dalej. Któregoś dnia nastąpił chyba punkt kulminacyjny, wydaje mi się, ze wtedy miałem wybrać czy zostanę sobie tu czy przełamię wszystko i pójdę dalej odnajdę to czego tyle lat szukam, znajdę odpowiedzi. Nie wiem co się stało ale pogubiłem się, w pewnym momencie chyba zbłądziłem, bo nagle zacząłem tracić pamięć, zacząłem się bać, płakałem, bo traciłem pamięć, zapominałem wszystko to co przez tyle lat na to pracowałem, bałem się aby nie stać się taki jak inni czyli zwykły robot, który nie myśli tylko robi to co mu każą, grzecznie i posłusznie. Stwierdziłem, ze nie wolno porzucać tego co się ma ale nie tak dawno trafiłem na ciekawy artykuł i wyczytałem, ze coś właśnie takiego jest w którymś momencie w życiu następuje punkt zwrotny gdzie sypie ci się wszystko nic się nie trzyma kupy i nie wiesz co masz zrobić masz wybór iść dalej i porzucić wszystko co miałeś to co stare czy zostać przy tym?Ja zostałem przy starym i myślę, ze to był błąd. Dziś siedząc i pisząc to wszystko tak naprawdę nie wiem po co jeszcze tu jestem, wszystko to o czym myślałem, walczyłem, rozmyślałem, gdzieś się ulotniło. Nie mam już tej silnej wiary, nie umiem powtórzyć zgięcia kapsla, nawet świadomego snu nie umiem już mieć, nic kompletna pustka. Jestem załamany, coś czego szukałem w co wierzyłem, nie ma tego, a dla mnie nie ma już żadnego sensu, zostało mi głupie życie, jakaś debilna praca, kasa, rodzina i robienie tego co inni? Przecie to nie ten ja, którego ja dobrze znam. Prawdziwy ja to osoba, która wykracza poza ten świat, która myśli o innych, mówi o wielu rzeczach i robi masę rzeczy ora szuka. Dziś stojąc chyba w miejscu próbuję to wszystko ponownie odtworzyć, nawet znów oglądałem matrixa. Chcę aby to wróciło i nie dbam o nic, fakt być może tego się przestraszyłem ale mam nauczkę, ze jeśli o coś walczyłem, szukałem tej prawdy to powinienem iść dalej, przyjąć ją, a nie przestraszyć się i odrzucić. Popełniłem błąd i wiem o tym, tylko jest jedno ale przy tak dużym natłoku tego wszystkiego, na pewno sami byście się pogubili, to jest jak w milionerach w domu jest wszystko takie łatwe, a w studio jest trudniej. Dziś idąc ulicą spoglądam na budkę telefoniczną i zastanawiam się czy zadzwoni, patrząc w niebo myślę gdzie ja jestem, patrząc na łyżkę, kapsel zastanawiam się czy uda mi się kiedyś to znów, myśląc o mojej wierze, zastanawiam się czy kiedyś znów będę tak silnie wierzył, że mógłbym góry przenosić. Zastanawiam się, gdzie się podziałem, gdzie się to wszystko podziało. Czy uda mi się to odbudować?


Wszystko co przeczytaliście jest z mojego życia i jest prawdą wszystko się zdarzyło naprawdę, zero kłamstwa i fałszu. Mam świadomość, że wiele rzeczy jakie tu przeczytaliście dla was jest śmieszne, nieprawdziwe czy nie realne i nie dziwię się wam i nie winię was za to, ze tak myślicie. Jednak jeśli byście doświadczyli tego co ja zadawali te pytania co ja i poszukiwali na nie odpowiedzi, zrozumielibyście, że świat jaki widzicie nie jest do końca prawdziwy, że istnieje wiele rzeczy, a wiara, wiara jest to podstawa do złamania wszelkich barier oraz wasza świadomość. Może ktoś z was znajdzie rady jak do tego wszystkiego wrócić, bo ja już jestem w kropce.


edit sorrow : Feni-proszę edytuj swoje posty i dodawaj kolejne wpisy , a nie zapodawaj jednego pod drugim tworząc cztery pod rząd (teraz ja je zedytowałem ).
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Pavveł
post 21.09.2008 - 14:02
Post #2


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Someguy19: "W ogóle nie rozumiem cię Feni, po co zakładałeś ten temat. Może chciałeś nam czymś zaimponować, zwierzyć się, ale chyba nie szukałeś tutaj rady czy pocieszenia."
chyba coś przeoczyłeś Someguy, bo Feni napisał: "Może ktoś z was znajdzie rady jak do tego wszystkiego wrócić, bo ja już jestem w kropce."
... żadna to odpowiedź na wszelkie pytania, że są tacy, co mają "gorzej"... myśląc w ten sposób, możnaby dojść do wniosku, że skoro zawsze jest ktoś kto ma gorzej, to nie musimy badać przyczyn naszych cierpień, żeby te przyczyny potem wyeliminować... to po co w takim razie rozwój? nie sądź zbyt pochopnie Someguy... czym są biadolenia, co to wogóle jest?!? nie ma biadoleń... kiedy ktoś ma problem, cierpii, dla niego jest to coś, na co poświęca kupę czasu zamartwiając się, próbując go rozwikłać i rozwiązać, coś czemu poświęca masę uwagi i koncentracji... czyżby to nie było ważne? to jest ogromnie ważne!
i mędrzec nie jest egoistą, a przeciwnie... nie da się osiągnąć oświecenia myśląc egoistycznie... i jeszcze jedno... oobe to nie jedyny sposób na uzyskiwanie odpowiedzi... szukając ich tylko tam, a wogóle nie szukając tutaj, zatraca się coś... po to jesteśmy tutaj, aby głównie z tąd w okresie naszego życia na Ziemi wyciągać nauki, albo też po to, żeby spełnić jakąś misję... ale najczęściej i po to i po to naraz... nie ma wybrańców? hmm... nazwałbym to inaczej... wszyscy są wybrańcami... wszyscy możemy być wybrańcami, jeśli tylko tego chcemy i będziemy do tego dążyć... to nie jest tak, że ktoś jest wybrańcem, to jest lepszy... nie, bo wszyscy jesteśmy równi... ale "wybraniec" ma misję lub kilka takich do wykonania (nie mówiąc już o nauce)... i wcale tacy "wybrańcy" nie mają lekko... to nie superman, który żyje w sławie i pozornym szczęściu, jakie daje mu cywilizacja pieniądza, ale to ktoś taki, kto żyje w cieniu (choć nie musi), przechodzi przez wiele cierpień które go umacniają i uczą go, kto nie jest sławny, ale wykonuje swoje powołanie, bo chce... dla dobra innych... i nie chce za to zapłaty... czuje że tak powinien i już... szacunek dla takich ludzi, bo naprawdę podejmują się czegoś bardzo trudnego... i naprawdę nie ma co być zawistnym w stosunku do "wybrańców" bo każdy z nas może nim być... wystarczy chcieć i robić coś w tym kierunku - doskonalić się i naprawiać to, co zostało zepsute...

i jeszcze coś do Feni i do Someguy'a też... do Someguy'a bo chciałem powiedzieć, że niewłaściwym jest takie traktowanie, że matrix jest tu, a obe jest poza matrixem... matrix został stworzony na potrzeby filmu i tam odgrywa rolę programu komputerowego... część jego koncepcji rzeczywiście pasuje do rzeczywistości i stanowi fajne porównanie, ale nie należy sądzić, że rzeczywistość wygląda kropla w kroplę jak w filmie... może nie wiele z tego co teraz piszę można zrozumieć, ale myślę że będzie można więcej po przeczytaniu tego, co mam do napisania do Feni... mianowicie, co wg. mnie można powiedzieć takiego o Matrixie, że istnieje to naprawdę... Matrix stanowi dobre porównanie dla pokazania pewnych (ale nie wszystkich!) cech świata, czyli ogólnej interpretacji jego struktury i możliwości wpływania na niego myślą... ale podobnie można interpretować astral i inne poziomy, gdyż to porównanie tyczy się ich wszystkich... (w filmie Matrixem jest porgram, ale nikt nie mówi jak wygląda prawdziwy świat, w któym żyją - w filmie - roboty i ludzie i w którym jest Syjon... a mimo tego jest moment w 3 części, w którym Neo niszczy siłą woli mątwy, nie w Matrixie! ale w filmowym realu!)... mówiąc, że świat to Matrix, byłoby to wtedy baardzo dyże uogólnienie, ale metafora służy do tego aby ukazać pojedynczą własność a nie ich mnogość... tak więc porównanie świata do matrixa pomaga nam zrozumieć też jedną własność... już mówię o co chodzi... świat istnieje dzięki pierwotnemu źródłu, jakby "komputerowi" który oblicza wszystko... tylko że poza tym "komputerem" nie ma już nic... i o to wyłania nam się postać Boga... Bóg stworzył nas na własne podobieństwo, nie chodzi tu o ciało materialne, ale o inteligencję, o życie, o umiejętność tworzenia poprzez myśl... przecież myśląc potrafimy sobie wyobrażać całe światy i sytuacje - tworzymy to... bo Bóg jest w nas... my to tak jakby "część" Boga obdarzona własną wolą i odrębnym spostrzeganiem (ego [ego nie jest złe, pod warunkiem, że się go używa, tak jak należy, a nie nadużywa])... jednak mimo tej małej odrębności nie zostaliśmy pozbawieni jedności... jesteśmy połączeni ze światem... myślą możemy zmieniać naszą "rzeczywistość" gdyż rzeczywistość to jakby świat stworzony przez myśli Boga... tak jak wpływamy na nasz świadomy sen, tak możemy wpłynąć na rzeczywistość, jeśli jesteśmy odpowiednio świadomi... On nam na to pozwala, bo dał nam życie, własną wolę i świat właśnie po to, abyśmy mogli z nich korzystać... więc tak: w filmie zginając łyżeczkę, zmieniamy część kodu matrixa, zaś zginając łyżeczkę w rzeczywistości, wysyłamy sygnał do Boga, który to robi natychmiastowo, NATYCHMIASTOWO!... to ogromny dar i ma go każdy z nas... wystarczy po niego sięgnąć... ale tak jak nie zjemy obiadu nie chcąc go włożyć do buzi :P (nie uwzględniając kroplówki:P ) tak nie będziemy mogli użyć pewnych darów, nie chcąc się rozwijać i użyć ich w taki sposób, w jaki zostały konstrukcyjnie przeznaczone (np. ich "konstrukcja" nie pozwala użycia cześci z nich w złych celach)... sporo darów wykorzystujemy na co dzień, ale nie zawsze zostają one zauważone... więc można powiedzieć, że Matrix to rzeczywistość, pod warunkiem, że wie się o co chodzi i mówiąc to komuś, wytłumaczy mu się o co chodzi...

PS: to, co napisałem to część moich poglądów i nikt nie musi ich popierać, dlatego darujcie sobie ironię czy sarkazm (sądząc po temperamencie niektórych forumowiczów, zaraz takie wypowiedzi by się pokazały :P ) wg. mnie to, co piszę jest logiczne... na świecie istnieją nie tylko dowody widzialne oczyma... są też niewidzialne... jest wiele rzeczy niewidzialnych fizycznymi oczyma, a jednak są i kto jak kto, ale obepodróżnicy powinni o tym wiedzieć... badając to, co na pozór niewidzialne, a co można zobaczyć oczami umysłu i uczuć, doszedłem do takich, a nie innych wniosków... na ewentualną prośbę kogokolwiek z Was chętnie szczegółowiej opiszę wybrane przez tą osobę zagadnienia dotyczące mojego poglądu... wcale nie pragnę i chciałbym nawet tego uniknąć, aby ktoś powiedział że wywyższam się w jakiś sposób (bo już tak bywało :/ ), mówiąc że mój pogląd jest lepszy niż czyjś... wcale tego nie mówię... szanuję wszystkie poglądy, gdyż wiem, że właściwe czy nie, są efektem różnych doświadczeń (także tych niemiłych), w które doświadczający ich wkładają wiele wysiłku, uwagi i koncentracji... tak jak wielu z Was po prostu szukam odpowiedzi... na niektóre pytania już je znalazłem, nawet na wiele z nich, choć na pewno wiele pytań wciąż pozostaje u mnie bez odpowiedzi, albo z tymczasowymi i nie do końca zadowalającymi... mam nadzieję, że kiedyś wszyscy poznamy te odpowiedzi i nie będzie wtedy jeszcze za późno (mam nadzieję, że nigdy nie będzie za późno ;)... szacunek dla Was wszystkich :]
Profile CardPM
+Quote Post

Posty w temacie
- feni   Moje życie / Prośba Do Was   19.09.2008 - 23:33
- - tom   "Mam świadomość, że wiele rzeczy jakie tu...   20.09.2008 - 10:25
- - 6umerang   W którymś momencie uśmiechnąłem się i powied...   20.09.2008 - 12:22
- - Pavveł   a ja się nie zgadzam z Majstrem... dziwne, że kt...   20.09.2008 - 19:18
- - 6umerang   a weź raz ktoś zegnij ten "kapsel" si�...   20.09.2008 - 20:56
- - tom   nooo... moc sie skończyła no;p zresztą :D jakby...   20.09.2008 - 21:23
- - Spyro   Odpowiedz jest w Tobie i nikt poza Tobą nie będz...   20.09.2008 - 22:24
- - Pavveł   ktoś będzie w stanie pomóc :) Spyro, nie wmawia...   20.09.2008 - 23:26
- - feni   tom napisał: myśle że każdy dojrzały użytkow...   20.09.2008 - 23:37
- - 6umerang   hłe hłe, sorki, ja tam nie uwierzę, że nie ma ...   20.09.2008 - 23:45
- - Pavveł   6umerang... sądzisz, że to bujda, ok... dlaczego...   21.09.2008 - 10:09
- - Zuben   6umernag wiesz sceptycyzm ma swoje plusy i minusy ...   21.09.2008 - 11:24
- - someguy19   W ogóle nie rozumiem cię Feni, po co zakładałe...   21.09.2008 - 11:37
- - Zuben   Zagdzam sie z someguy19 powieneneś wyjść z cia�...   21.09.2008 - 11:41
- - 6umerang   Feni - oobe nie jest czymś niesamowitym i nienatu...   21.09.2008 - 14:34
- - Spyro   http://www.youtube.com/watch?v=69GMr3RlpgU...featu...   21.09.2008 - 14:48
- - Zuben   6umernag tylko się nie denerwuj ;D Ale mam pytani...   21.09.2008 - 18:04
2 Stron V   1 2 >


Go to the top of the page
Start new topic