|
Witam,
dosłownie dzis miałem sen dotyczący przyszłości. Wczesniej kilka razy byly to wizje, w których nasza planeta na wskutek podniesienia sie poziomu wod zostaje doszczetnie zalana.
Wczoraj natomiast byl to inny obraz. Otoz znajdowalem sie w opustoszalym, wielkim miescie. Ukrywalem sie tam z kilkoma innymi towarzyszami. Po okolicy poruszalo sie kilka grupek ludzi. Byli tzw. dobrzy i zli. Walka o przetrwanie.
Ci ze zlymi zamiarami chcieli nas zabic. Choc nie odrozniali sie niczym szczegolnym w jakis sposob intuicyjnie wyczuwalem, iz wlasnie oni naleza do tych zapieczetowanych liczba 666. Grupa do ktorej nalezalem posiadala niezwykla moc. Moglismy sie komunikowac ze soba telepatycznie a gdy zamkalismy oczy - wysylalismy za naszych cial ogromne poklady energii, ktore unicestwialy naszych wrogow. Z budynku, w ktorym przebywalismy, wydzielal sie niebieski strumien swiatla w strone nieba. I wtedy jakos dziwnie pomyslalem sobie, iz ta " gwiazda betlejemska" w chwili narodzin Chrystusa bylo po prostu UFO. Troche moze wydac to sie smieszne niektorym. A ja choc jestem katolikiem - to jednak wiele gloszonych przez kosciol katolicki tez - uwazam za bajki.
Ten sen caly czas mam w glowie. Zaznaczam, ze bardzo interesuje sie tym tematem dalszego losu naszej planety i byc moze jest to tylko zwykla reakcja mojej podswiadomosci... choc o zabijaniu za pomoca tylko umyslu - to jeszcze nie slyszalem ;)
|