|
cwicze sobie koncentracje kilka razy dzienie w sumie w kazdej chwili kiedy moge sie spokojnie polozyc, i potrafie w pelni swiadomy za kazdym razem dojsc do momentu, gdy przestaje powoli czuc cialo z dloni i nog rozchodzi sie po calym ciele takie uczucie "bezczucia ciala" serce bije raz na 2-3 sekundy, i oddech staje sie taki plytki ze ledwo wyczuwam unoszenie sie przepony, + rekleksy swietlne itp
Jednak wciąż nie doszedlem do momentu, konkretnego wyłączenia się od zewnetrznych bodźców. - a wrecz odwrotnie, zmysl sluchu pracuje jakby sie wyostrzał, a rozumowanie i myślenie logiczne jest klarowne jak po dobrym resecie alkocholowym ;)
Zastanawia mnie, w jakim mogę być punkcie, w celu odłączenia się od świata zewnetrznego i w dojsciu do konkretnego transu, paralizu przysennego przy pelnej swiadomosci ?
Jakie sugestie ? :)
|