|
Witam serdecznie! Zdam wam relację z moich doznań dzisiejszej nocy. Ok. 21 zrelaksowany, położyłem się do łóżka i próbowałem wyjść z siebie (:P) Metoda której użyłem, polegała na wizualizowaniu siebie samego leżącego w łóżku (po prostu wyobrazić sobie siebie takim, jakim byłem w danej chwili) ok. po 20 minutach doznałem uczucia spadania, trwało ono parę minut, potem ustało a ja-nie wiedzieć czemu- usnąłem. Obudziłem się późno w nocy i od razu zacząłem tworzyć wizualizację swojego ciała. Prawie od razu moje ciało zaczęły przechodzić te wibracje, lecz tym razem nie były tak mocne (i dobrze) Po 2-3 minutach doznałem bardzo wyraźnego uczucia spadania, poddałem się temu. Gdy tak "spadałem" usłyszałem nagle bardzo wyraźny odgłos szurania rolet okiennych i wystraszyłem się, szybko opanowałem ten strach, ale było za późno - zdekoncentrowałem się za bardzo i dreszcze odeszły. Nie zdziwię się, jeżeli w to nie uwierzycie - ale to prawda. OOBE trenuję dopiero piątą noc i myślę, że gdyby nie ten strach wyszedłbym z CF - przynajmniej na 5 sekund- bo potem pewnie za bardzo bym się podniecił :) A co Wy o tym sądzicie?
|