oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Pare Rad Jak Mi Się Udało Oobe
Dragilla
post 01.11.2008 - 17:37
Post #1


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Cześć,

Na imię mam Łukasz, mam 28 lat i jestem ... hm... nareszcie jestem zadowolony z postępów jakie udało mi się poczynić w eksterioryzacji :) No ale powoli, po kolei.

Oobe instersuję się od dość dawna, będzie już spokojnie z 15 latek. Różnie natomiast bywało z intensywnością prób, treningów.
Jestem typem twardo stąpającego po ziemi realisty dlatego do tematu podchodzę "na zimno". Nie wierzę w bogów, nadnaturalne siły ani nic podobnego. Wierzę jedynie w człowieka i w to, że jest on po prostu niepoznany.
Niestety nigdy nie miałem żadnych samoistnych oobe ani LD, choć co do LD nie mogę być pewien, bo dość często zdażają mi się sny (no może już nie tak często jak kiedyś), w których niejako mam kontrolę i mogę np. obudzić się kiedy chcę... ale do LD brakuje im chyba realności. No ale nawet jeśli to LD, w co wątpię, to nie jest to coś co wprawiało by mnie w zachwyt czy cokolwiek. Tym trudniejsze to wszystko dla mnie, ponieważ w dążeniu do celu muszę opierać się na wierze, że mam do czego dążyć, że cel (oobe) istnieje. A straszny ze mnie niedowiarek. Stąd też często brakowało mi czasu (jak ktoś mówi, że nie ma na coś czasu, tzn. że nie jest to dla niego dość ważne, żeby znaleść na to czas) na pogłebianie mojej umiejętności.
Moja przygoda z tą tematyką zaczęła się chyba od treningów jiu-jitsu. Częścią treningów był rozwój duchowy poprzez medytację. Każdy trening zaczynał się i kończył właśnie krótką medytacją. W połączeniu z opowieściami sen-sei o tym czego można dokonać poprzez medytację zaczęło mnie strasznie kręcić. Przeczytałem nawet kilka książek autorów o dziwnie brzmiących nazwiskach o medytacji, czakrach, itp. Niestety nigdy nie udało mi się osiągnąć niczego spektakularnego poprzez medytację. Jedynie stan głębokiego relaksu.

Jakiś czas później natrafiłem na książki R.Monroe. Bardzo mnie wciągnęły, szczególnie, że były napisane przez normalnego gościa, realistę jak ja, a nie jakieś świra religijnego. Próbował dość długo róznych technik proponowanych przez niego, m.in. Hemi-Synca. Niestety też nigdzie mnie to nie zaprowadziło.

Miałem jeszcze w międzyczasie kilka podobnych zrywów, z ktorych nic nie wynikało: a to okazało się, że jakiś kolega w pracy ma podobne zainteresowania, a to przeczytałem "Weronikę" Coelho. Jednak nigdy nie starczyło mi zapału, że pociągnać temat na tyle długo, żeby do czegoś to doprowadziło.

Kilka miesięcy temu trafiłem na tą stronę. Tak się złożyło, że pokryło się to, z takim momentem w moim życiu, że mam trochę wolnego czasu. No i znowu się zaczęło. Wypróbowałem I-dosera (bwg jakoś nigdy na mnie nie zadziałał) i po raz pierwszy doświadczyłem "czegoś". Słuchając dawki oobe po wstępnej relaksacji w pewnej chwili coś jakby mną wstrząsnęlo i doświadczyłem efektu spadania połączonego z wirowaniem. Było to bardzo realne. Po chwili takiego "helikoptera" znów coś mną jakby szarpnęło i wirowanie ustało. Poczułem się jakbym miał otwarte oczy i widział głębie czerni. Tak jakbym był punktem w przestrzeni, prawie jak w kosmosie :) Do tego moje ciało wydawało się być jakieś jakby pokręcone. Jakby leżalo powiginane. Czułem się dość dziwnie. Byłem chyba zbytnio podekscytowany, bo wszystko się rozproszyło, "dawka" się skończyła i było po wszystkim. Dało mi to jednak energię na dalsze próby.
Po raz kolejny zaczęło się drążenie tematu. Od kilku miesięcy próbuję różnych technik, głównie swoje nadzieję pokładałem w technice 4+1. Próbowałem jednak też technik w stylu "na chama", itp. Choć praktycznie za każdym razem udawało mi się dojśc do etapu helikoptera i czerni 3d, to nigdy nie przekroczyłem tej granicy. Do dziś. Już jakiś czas temu natrafiłem na tłumaczenie artykułu "jak mieć oobe prawie każdego ranka". Zawsze techniki w nim opisane wydawały mi się dziwnie skomplikowane. Znalazłem to tłumaczenie również na tym forum. Postanowiłem poszukać oryginału. Znalazłem go na: http://www.saltcube.com/out-of-body/chat-f...=rhythm-napping
Dopiero w oryginale nabrało to dla mnie sensu. Szczególnie, że mogłem podążyć za linkami w tekscie :) Postanowiłem spróbować. Nastawiłem budzik na 6, o 7 ponownie się położyłem, już całkiem rozbudzony. Timer dzwonił co kilka minut zgodnie z "rozkładem". Podzwonił kilka razy, w czasie których ani razu nie udało mi się zasnąć i niestety ktoś zaczął się dobijać do mojego pokoju. Okazało się, że alarm był jednak zbyt głośny. Była już godzina +/- 8 rano. Położyłem się spać, odpuszczając na dziś próby. Koło 10 wstałem, zjedliśmy z rodzinką śniadanko i wyprawiłem żonkę z dzieciakami na spacer :) Położyłem się do łóżka, bo czułem się dziwnie zmęczony.
Próbowałem relaksacji jednak zanim cokolwiek się udało zasnąłem. Po chwili jednak obudziłem się gwałtownie. To moje ciało chyba przyzwyczaiło się do nocnych prób z timerem i obudziło mnie tak na wszelki wypadek... zanim obudzi je alarm :) Najlepsze jest jednak to, że obudziłem się sparaliżowany od pasa w dół. Nogi były jakby zdrętwiałe... jakby zawinięte w jakiś kokon. Nie mogłem w to uwierzyć do tego stopnia, że musiałem spróbować, czy to rzeczywiście paraliż czy tylko tak sobie próbuję wmówić. Spróbowałem poruszyć prawą nogą, jednak nie byłem w stanie. Dopiero za drugim razem kiedy mocna szarpnąłem noga drgnęła w kolanie a za trzecim razem paraliż ustąpił. Teraz już przynajmniej wiem do czego muszę dążyć :)

Od jakiegoś już czasu korciło mnie, żeby napisać posta w tym dziale, ale nie bardzo widziałem sens. Byłby to kolejny post w stylu "próbowałem już wszystkiego, pomóżcie!". Ograniczyłem się do czytania podobnych postów innych autorów. Teraz jednak zdecydowałem się napisać - z dwóch powodów. Po pierwsze żeby podzielić się radością jaka mnie ogarnia na skutek tego, że coś się wreszcie udało. Po drugie, żeby pomóc innym - być może komuś moje doświadczenia pomogą w dojściu do upragnionego oobe.

pozdrawiam wszystkich gorąco i przepraszam, że takie długie wyszło :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
6umerang
post 01.11.2008 - 20:15
Post #2


Dziadek do ożehuf
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Chyba można było taką intymną notkę oznajmującą zapisać w notatniku albo chociaż we właściwym ku temu dziale... co nie? I czy to jakaś reklama ostatnio i-dosera jest, bo gdzie nie spojrzeć tam się on pojawia a ja rzeknę tam też: sbagen to to samo, gnaural to samo, bwgen to to samo - jak coś pierdzi w uszach z częstotliwością 4Hz to robi to obojętnie, czy nazywa się hemisyf czy dupozol.

Pozdro.

P.S.
I fajnie, że ci wychodzi.
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park