|
Miałem bardzo realistyczny sen ze umarłem-śnił mi się czyściec-potem jak juz sie obudzilem doszedlem do tego wniosku. W czasie snu nie wpadlo mi to do glowy. Śnił mi się głos który ciągle strofował mnie że robie coś żle-i to zdanie-musisz wrócić-wracaj! Wszystko co robiłem musiałem zaczynać od początku-nie mogłem zrobić żadnego kroku do przodu-w sensie mentalnym-i ciągle żle-WRACAJ-i tak w kółko-widziałem ludzi-chciałem się do nich zbliżyć ale nie mogłem-analogicznie wizualizacja kropel wody ktore zbieraja się do kupy,żeby potem rozpaść się znowu w maleńkie krople-i tak w kółko! Jeszcze jedna ważna sprawa-nie chciałem zasnąć-byłem przekonany na sto procent że gdy zasnę to zginę-ale oczy same się zamykały-jeszcze nigdy nie miałem czegoś takiego-przypomina to narkozę przy operacji-starasz sie nie zasnąć ale to na nic. Gdy się obudziłem to nie wiedziałem przez chwilę gdzie jestem!Przysiegam to bylo niesamowite uczucie-bylem w szoku zdrowo ze zyje!!!!!....to bylo podczas podrozy promem ze Szwecji-ten sen byl niesamowity i naprawde analogicznie trafiłem do czyścca po przebudzeniu bo moj stan tylko tak moge okreslic na dzien dzisiejszy. Czy może mi ktoś wytłumaczyć co znaczył ten sen?
|