|
A mi się śniło, że latałem samolotem wycieczkowym po różnych miastach Europy, i pilot robił różne ewolucje w powietrzu. Leciał wprost na budowle i w ostatniej chwili leciał w górę, albo w bok. Za którymś razem spóźnił się i lecieliśmy prosto na jakiś wysoki blok. Na pokładzie panika a ja zamknąłem oczy i powiedziałem "Amen". Po chwili widziałem ciemność i słyszałem, że coś się pali. Słyszałem szybsze bicie swojego serca. Co dziwne w tym momencie odczułem niezwykłą radość. Bo pomyślałem, że skoro nie już nie żyje, ale istnieje w astralu to jestem nieśmiertelny. Po chwili cieszenia myślę sobie - nie to nie możliwe, na pewno śpię. No i się obudziłem, nie otwierałem oczu (nie miałem LD, już drugi raz tak miałem :<) i leżałem. Moje pytanie: Dlaczego nie miałem LD i co mógł znaczyć ten sen :)
|