Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Alkoholowe Wizje? :d
poochoo
post 13.12.2008 - 12:37
Post #1

Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
*
Postów: 6
Dołączył: 22.03.2008
Nr użytkownika: 3936




Cześć! ;)
Chciałabym poznać wasze zdanie na temat tego co mnie spotkało dziś w nocy, bo ja sama nie wiem co mam o tym myśleć :P
Zacznę od tego, że nigdy nie "trenowałam" oobe. Po prostu się tym interesowałam przez kilka lat i w te wakacje nie wiadomo czemu, zaczęły mnie łapać bardzo często paraliże przysenne oraz wibracje. Oczywiście bałam się cokolwiek z tym robić, później zaczęła się szkoła i niestety już od bardzo dawna nie miałam przyjemności tego zjawiska doświadczać :P
Od jakiegoś czasu choruję również na bulimię. Chwilami mam totalnie dość życia, więc sporą część dnia przesypiam :> Ostatnio przed zaśnięciem poprosiłam własną podświadomość o jakiś niezwykły sen, bo tylko to aktualnie daje mi ukojenie ;) Rzeczywiście sen zawierał wszystkie symbole kojarzące mi się z poczuciem bezpieczeństwa, opieką i takie tam. Poza tym nie wyglądał jak mieszanina kilku akcji, tylko jak jakiś film z głównym wątkiem który zapamiętałam od początku do końca :P Zaczęło mnie to bawić :P I od tamtej pory przed każdym zaśnięciem wymyślam sobie co chciałabym, żeby mi się przyśniło i na prawdę prawie zawsze mi się to udaje. W dodatku nastrój mi się bardzo poprawił..


Wczoraj wieczorem położyłam się spać mocno nietrzeźwa :D Uwierzcie, nie pamiętam nawet co chciałam, żeby mi się przyśniło. A spałam właściwie już stojąc na nogach, położenie się do łóżka to była tylko formalność :P Miałam ciężką noc, wiem, że często się budziłam. Nie pamiętam co mi się śniło, ale było tego mnóstwo, w dodatku w bardzo ostrych barwach itp. Kilka razy miałam paraliż przysenny, ale odzyskiwanie świadomość w półśnie będąc nietrzeźwym na nic się nie zdaje :D Po paru sekundach i tak zasypiałam i wszystko niewiele mnie obchodziło.
W końcu miałam sen o tym, że się budzę :D bo ktoś w pokoju obok bardzo hałasuję. W rzeczywistości mam łóżko przy ścianie, która jest zrobiona przez wielkie drzwi rozsuwane prowadzące do drugiego pokoju, zwykle tata jak długo nie wstaję to w nie stuka, żebym się obudziła :D Tak było i w tym śnie. Ojciec wkurzył się, że jeszcze leżę w łóżku. Nie wiedziałam o co mu chodzi, bo miałam świadomość, że dziś jest sobota, a poza tym jest dopiero 4 nad ranem. Strasznie hałasował, aż w końcu odsunął drzwi, żeby mnie chwycić za nogi :D Byłam przerażona! Ale nie mogłam uciec, bo znów złapał mnie ten cholerny paraliż przysenny.. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to tylko sen, ale ja rzeczywiście leżę sparaliżowana, piszczy mi w uszach, a moje ciało wibruję. Olałam to i zasnęłam od nowa. Sen kontynuował się nadal, ale nie było już w nim ojca. Leżałam sama w pokoju i w końcu udało mi się wstać z łóżka. Byłam bardzo leciutka, właściwie to nie chodziłam tylko unosiłam się w powietrzu ;) Podeszłam do okna, zobaczyłam, że po drugiej stronie ulicy (wszystko wyglądało nieco inaczej niż w rzeczywistości) po dachach skacze mój kot. Chciałam, żeby wrócił do domu i gdy tylko o tym pomyślałam coś dosłownie przyciągnęło go w moją stronę. Wzięłam go na ręce i wróciłam z nim do łóżka, żeby znowu iść spać (spać we śnie, oczywiście), ale zobaczyłam, że drzwi przy których śpię rzeczywiście są odsunięte. Zajrzałam przez nie do drugiego pokoju. Siedziała w nim moja koleżanka. Byłam zaskoczona co tu robi, wypytałam czy to ona tak hałasowała itp. Nie pamiętam co było dalej, ale chyba przyznała się, że to ona, bo zostawiłam ją samą, więc chciała mnie obudzić. Powiedziała jeszcze, że strasznie jej zimno, więc wyjęłam jej jakąś bluzę z szafy. Dalej kompletnie nie wiem, co się działo. Ale jak przeanalizuję to wszystko jeszcze raz, to wydaję mi się, że ta moja koleżanka była nienormalnie blada, miała na sobie białe ubrania i jej buzia też była cała biała. No po prostu wyglądała jak duch! I również chodziła tak jakby nie stąpała po ziemi tylko unosiła się razem ze mną w powietrzu :P W dodatku była jedynym źródłem światła, oprócz drogi po której ja się poruszałam, wyglądającej jak biały słup światła, a reszta pokoju była bardzo ciemna.
Miałam jeszcze kilka paraliżów przysennych tej nocy.
Miałam też jakiś dziwny sen, że czekam na pociąg na jakiejś dziwnej stacji. Miałam bardzo złe przeczucia, chciałam stamtąd odejść, ale znajomi mi nie pozwolili i gdy nadjechał pociąg również zmusili mnie, żebym do niego wsiadła. Niepokój we mnie narastał. W końcu dojechaliśmy na miejsce. Było to cmentarzysko dziwnych stworów z prehistorii :P Sceneria jak z bajki o tamtych czasach... taka sama roślinność, niebo czerwono-granatowe, czerwony piasek pod stopami, dookoła pełno meteorytów i kilka z nich widocznych jak daleko gdzieś spadają z nieba. Zaczęliśmy zwiedzać to miejsce, znajomi pokazywali mi szkielety wielkich potworów, np szkielet żółwia ze skrzydłami dwa razy większego ode mnie. Zaczęliśmy żałować, że takie wspaniałe okazy musiały wyginąć. Ja jednak wciąż czułam się bardzo nieswojo. I miałam rację okazało się, że te potwory wcale nie wyginęły tylko pędzą na nas, a z nieba pada deszcz meteorytów. Prawdziwy koniec świata ;)
...i znów paraliż.
Najdziwniejsze jednak spotkało mnie nad samym rankiem. Złapał mnie paraliż. Miałam lekko otworzone oczy jak zawsze, więc wiedziałam, że już jest widno. Leżałam na plecach jak nigdy. Coś dziwnego zaczęło się dziać z moimi nogami. Poczułam, że spadają, zsuwają się z łóżka czy coś, więc szybko, odruchowo podniosłam je do góry. Były leciutkie. Wiedziałam, że są w powietrzu bo mogłam nimi machać we wszystkie strony. Pierwszy raz udało mi się "odkleić", którąś część ciała astralnego, od tego fizycznego. Odzyskałam 100% świadomość. Wiedziałam, że mogę zrobić to samo co z nogami z resztą ciała. Pomyślałam o otworzeniu niefizycznych oczu. Miałam na nie nasuniętą kołdrę. Najpierw mój wzrok przez nią przenikał, a później ukazała mi się ściana i fragment obrazu nad moim łóżkiem. Wtedy to zdałam sobie sprawę, że oobe to żadne bujdy, a po chwili byłam już tego w 100% pewna. Okropnie się wystraszyłam, więc poprosiłam o pomoc mojego opiekuna. I wtedy to usłyszałam gdzieś z tyłu mojej głowy, najpiękniejszy męski głos. Może to dziwne, ale od razu go pokochałam i czułam, że on też mnie kocha jak nigdy nikt.. Zapewniał mnie, że jestem już gotowa całkowicie wyjść z ciała, tylko muszę chcieć. Upierałam się z nim, że nie jestem, skoro tak bardzo się boję. Powiedział, że to normalne i żebym raczej pomyślała o tym w ten sposób, że już nigdy więcej może się to nie powtórzyć. Spytał, czy chcę zaprzepaścić taką szansę. Zgadnijcie co odpowiedziałam?! Że chcę już wracać!
I zasnęłam...

Trochę się rozpisałam, nie wiem czy komuś chciało się to wszystko czytać, a jeżeli ktoś dotrwał do końca to bardzo jestem ciekawa jego opinii :P

Pozdrawiam.
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Reolic
post 14.12.2008 - 00:02
Post #2

Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
*
Postów: 7
Dołączył: 12.12.2008
Nr użytkownika: 6482




CYTAT
udało mi się oderwać przynajmniej częściowo od fizycznego ciała i pogadać z Opiekunem.
Także widzisz ja nic nie robiłam, a nawet przestałam wierzyć i mi się udało, to co dopiero Tobie - osobie, która ciągle próbuje ;) Poczekaj trochę jesteś jeszcze dość młody, może ci "niefizyczni" uważają, że to jeszcze nie czas, a jak będziesz gotowy to Cię sami wezwą tak jak to było w moim przypadku..


Przepraszam, ale jaki opiekun? Jacy niefizyczni mają do siebie wzywac? Myślałem, że człowiek to robi z własnej woli. Ciągle trenuje dzięki wytrwałości. Pamiętam początki- one zniechęcały, ale nie były takie ciężkie (relaksacja łatwo mi wyszła.. cwiczyłem 4dni). A gdy pierwszy raz poczułem wibracje to byłem pewien na 100%, że osiągnięcie OObe jest możliwe. Czytałem na razie pare wątków i chyba większośc osiąga OObe przypadkowo..
Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic