Kiedyś mialem taka sytuacje ze siedziałem przy kompie do 4 nad ranem totalnie zmęczony, kłade sie zamykam oczy...po jakis 30 minutach otwieram oczy, nie moge sie ruszać nie moge zamknąć spowrotem oczu,
cos zsuwa ze mnie kołdrę czuje na nogach lekki ciężar, potem sobie myśle "o co chodzi? przeciez ja nie śnie"
Mysle dalej "zamknij oczy do cholery" po kilku probach udalo mi sie je zamknąć strach juz nieco mniejszy, a potem....ta twarz nie do opisania wypalone oczy spalona skóra, mowil do mnie coś po łacinie chyba, w kazdym badz razie bylo slychac wyraznie akcent lacinski, zaczełem sie dusić to coś mnie dusiło, mysle sobie" precz stad, wynoś sie , zejdz ze mnie. Probowałem sie bronić myślami, narzucać na tą twarz cos przyjemnego zeby to znikło, po wielu probach udało się serce mi waliło jak młot. Myśli o przyjemnych rzeczach jakby zniszczyły ta twarz, po tym wszystkim nastała ciemność przed moimi oczami, otworzyły mi sie ponownie, ale paraliż był wciąż akywny, bylem wpelni swiadom tego wsyzstkiego co sie działo, po wolutku zaczynajac od palcow u stop udalo mi się poruszać kolejnymi czesciami ciała i odzyskać czucie, polezalem tak jeszce chwile wstałem ide od kuchni patrze 11 rano....przez ten niby krotki czas minelo az 7 godzin...
Kolejna sytuacja plozylem sie do lozka zeby sie tylko przespać w dzien obudzilem sie we snie na drodze sam nagle obok mnie lewituje "coś" w podartych łachach, spalona twarz podobna do tej co mnie dusiła wtedy, nie ma dłoni tylko poszarpane rękawy i jakby wystające nich gałęzie
, kiedy to cos obok mnie przechodzilo czulem strach niesmaowity ale stałem nie uciekałem przed tym, to cos mnie wyprzedziło i szło dalej, na droze na wprost okolo 150 metrow ode mnie widac bylo karetke, a znije wydobywaly sie jakies krzyki widizalem wnije mojego ojca(ktory pracuje wpogotowiu) ojca mojego kumpla, to coś szlo dalej w strone tej karetki, a ja sie darlem" zatrzymaj sie wyjazd zmojego snu, aj tu decyduje co sie ma dziać, precz stad kreaturo, to cos obrocilo sie w moja strone i stało te oczy widzialem wyraźnie ogarniał mnie niesamowity strach nie do opisania, slyszlaem dźwiek ktory mnie przerażał, przypomnialem sobie ze jest on z gry w ktora keidys gralem tutaj macie linka, zaczyna sie na sekundzie 40 a konczy na 47
http://www.youtube.com/watch?v=UL4SgeQVqVY był niesamowicie wyraźny i przerazajacy, ale wrocmy do "snu" Postać patrzyla na mnie jeszce przez chwile po czym rozplynela sie w czarna mgle,a mnie ogarnela ciemność, nagle sobie mysle"obudz sie" koniec nie dalo rady, przypomnialem sobie o dziwo ze boli mnie ząb, dzięki niemu wybudzilem sie z tego koszmaru, wybudzenie polegalo an tym ze spadalem w otchłań czarną plecami wdół lecialem i leciałem, az wreszcie ujarzalem znow ciemność udalo m sie poruszyc powiekami i je otworzyc, bylem tak przerazony ze sie telepałem cały siostra nie wiedizala co sie ze mna dzieje naszkicowalem nawet ta postac, moze zamieszcze rysunek jak bede mial mozliwosc. Najgorszy nie byl sam sen tylko ten strach, i to co sie okazalo po 2 tyg od tego "snu" Otóż ojciec mojego kumpla ktory mi sie snil w karetce, po weselu jego siostry zapadł w śpiączke i spi do dzis...minelo juz okolo 4 miesiecy jak jest w spiaczce.