oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Czarna Postać - Mój Przewodnik, Wróg ?
Leszczu
post 21.09.2008 - 20:20
Post #1


Przechodzień

Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Przeszukałam forum i nie znalazłam takiego tematu czy wzmianki o takiej sytuacji, jeżeli jednak coś przegapiłam prosiłabym moderatorów o dopięcie tematu lub całkowite usunięcie go.

Po dłuższej przerwie powróciłam do świata OOBE, wiedziałam, że strach który przeżyłam nie może mnie potrzymać od powrotu i jedynym sposobem jest uświadomienie sobie, że mogę go przezwyciężyć.
Kilka miesięcy temu po wielu nieudanych próbach wyjścia z ciała, byłam bardzo zdeterminowana i zmobilizowana by moje działania i starania zakończyły się sukcesem w końcu stało się poczułam, że ciało astralne unosi się nad ciałem fizycznym czułam ,że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Byłam zrelaksowana wiedziałam, że połowa drogi już za mną jestem prawie poza.
Gdy rozdzielanie miało się ku końcowi, powiedziałam sobie w duchu ,że chcę widzieć (bo w tej fazie widziałam tylko ciemność przed sobą). Moje astralne oczy zaczęły widzieć ,ale to co zobaczyłam strasznie mnie przeraziło. Na suficie mojego pokoju widziałam czarną postać , ona jakby leżała czy też stała równolegle do mojego ciała, pamiętam bardzo dobrze ,że jej nogi były zgięte jak u pająka, tułów był wyprostowany i nie wiedzieć czemu postać przyglądała mi się. Ten moment spoglądnięcia był najgorszy, wtedy momentalnie "wyłączyłam" swój wzrok i przebywałam w ciemności, aż do porannej pobudki. Pierwsze co zrobiłam ,gdy wstałam to spojrzałam na sufit - serce biło mi jak szalone nie mogłam się uspokoić. Przez kilka następnych dni bałam się zasnąć , nie wiedziałam co ze sobą zrobić nikt nie wiedział o moich eksperymentach, później postanowiłam opuścić ten świat przynajmniej na jakiś czas.

Teraz wróciłam, bo chce dowiedzieć się kim była ta osoba i czego chciała, a możne to był również inny podróżnik, który zobaczył ,że ktoś wychodzi i po prostu przyglądał się sytuacji z czystej ciekawości.

W moim notatniku opisałam kolejną moją przygodę z chyba inną czarną postacią, a może to była ta sama osoba - nie wiem ,ale chce się tego dowiedzieć ,bo pomału strach przed nimi przeradza się w ciekawość co pobudza mnie do większych starań.

I teraz kilka pytań :
- Czy ktokolwiek z was miał takie przypadki ?
- Czy ta czarna postać mogła być moim przewodnikiem ?
- Czy ona może czegoś odemnie chcieć czy to swoista pomoc ?
- Czy powinnam się bać ? (sama sobie na to już odpowiadam ,że nie ,ale chciałabym wiedzieć co o tym myślicie)

Jeśli macie jakieś sugestie proszę piszcie jestem ciekawa waszych opinii.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Pavveł
post 09.01.2009 - 15:16
Post #2



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


moim zdaniem wszelki strach przed różnymi bytami bierze się z naszego nastawienia do nich... jeśli mamy takie nastawienie, że jesteśmy obcymi w obcym świecie i każdy napotkany byt traktujemy jako potencjalnego wroga, to wiadomo z czego się bierze strach - sami go tworzymy i przypisujemy jego pochodzenie komuś innemu... a być może traktując napotkany byt (nawet czarnego koloru :p) jako potencjalne zagrożenie, wysyłamy ku niemu takie emocje, które powodują u niego strach, przez co takie byty mogą być do nas nieufne, przestraszone i przyczajone, co jeszcze bardziej wzbudza w nas strach... chcesz więc przywrócić normalny stan rzeczy? traktuj więc miejsce, gdziekolwiek byś nie był/a, jako swój dom, wszystkich i wszystko co napotkasz po drodze, jako swoich przyjaciół... wszyscy przecież jesteśmy jednostkami ale mimo to zarazem jednością... trzeba wiedzieć tylko kiedy i w jakim aspekcie jesteśmy tym czy tym (to podobnie jak światło - ma budowę korpuskularno-falową, tylko że w pewnych aspektach światło daje się poznać jako cząstki, a w innych jako fale)... nie należy też ulegać stereotypowi, że czarna postać jest już zła czy niebezpieczna... noc jest ciemna, a widać na niej piękne gwiazdy... ubrania z czarnymi wstawkami wyglądają przednio ;] ... czarny tak jak każdy inny kolor jest dobry... tak więc wszystkie napotkane byty są jak przyjaciel, amigo! :)) ... to Ty wybierasz czy się boisz czy nie... jeżeli zdasz sobie sprawę, że każdy z nas jest Boskim bytem, i że nic Ci nie grozi, to nie masz się przecież czego bać... warto jednak pamiętać, że nie warto wrogo podchodzić do żadnych bytów, bo traktując innych jako wroga, jedynym wrogiem staniesz się Ty sam dla siebie...

a teraz specjalna notka do zdeboxa :] ... przykre jest to, co się stało, ale jeśli jeszcze raz spotkasz tą postać, to moja rada jest taka, żebyś po pierwsze zastosował się do tego, co napisałem wyżej, a po drugie, jeśli ta postać jest taka poszarpana i biedna, to jako że normalnym prawem masz wpływ na rzeczywistość (tym bardziej jest to widoczne w ld), spróbuj ją wyleczyć, jej twarz, jej ciało, daj fajny ubiór, a nie te łachmany:] ... jeśli słyszałeś okropną muzykę powiedz: "staary, Ty chyba nie słyszałeś fajnej muzyki!! :D " i "puść" własną, jakąś żywiołową, którą lubisz (w sensie, żebyś zrobił to myślą - zrób tak, aby grała zamiast tej strasznej), wprowadź zmiany w swoim ospuo, "odsłoń żaluzje od okien" aby wpadło więcej światła słonecznego (jakkolwiek to sobie wyobrazisz, żaluzje czy cokolwiek, aby działało :] )... ale przy tym pamiętaj!! żadnych negatywnych myśli w stosunku do tej osoby... nie traktuj jej jak wroga jeśli nie chcesz, aby się nim stała... ten byt jest straszny, jest wręcz samym strachem tak? w takim razie Ty jesteś przeciwieństwiem strachu - odwagą, i tak jak woda gasi ogień, światło rozprasza mrok, tak na ciebie strach nie działa (właśnie tak - należy uświadomić sobie, że strach na mnie nie działa, a nie - korzystając z własnej przewagi próbować "zniszczyć, pokonać ten byt, ugasić go jak ogień wodą"... nie, bo działając w ten sposób, sam stajesz się ten negatywny, a Twoje światło staje się niczym nie popartą iluzją Twoich prawdziwych ciemnych i straszych zamiarów... tak więc jeśli chcesz pokonać strach, musisz go zastąpić pozytywnymi emocjami... czasem wystarczy jeśli dla siebie pomyśli się o czymś pozytywnym, ale nie zawsze, bo chodzi nie tylko o to, żeby się obronić, ale o to, aby wysłać te pozytywne myśli do epicentrum tego, co wywołało ten strach... dzięki temu sparaliżujesz sam strach, odbierając mu rację bytu :) trochę to zawiłe i skomplikowane, ale mam nadzieję, że zaczailiście, o co mi chodzi? ;))

żeby nie było, że gadam o czymś, o czym nie wiem, napiszę o tym, co mnie się przytrafiło: pewnego razu obudziłem się w środku nocy, leżałem świadomy w łóżku... leżałem na boku jeśli nie powiedzieć na brzuchu i zdałem sobie sprawę, że nie mogę się przewrócić na plecy, wogóle nie mogłem się ruszyć! ale nie wiem czy całym ciałem, nie sprawdziłem... po prostu chciałem przekręcić głowę, ale nie mogłem, rękami też nie mogłem ruszać z tego co pamiętam... nie wiem czemu, ale miałem wrażenie że to ktoś mi to zrobił, jakby ktoś był przy tym obecny, ktoś jakby utkany z ciemności, zły i widać potężny, bo mimo iż zachowałem zimną krew (nie popadłem w strach, ale zaniepokojenie, podobnie jak to się czuje, gdy z kimś się walczy i przegrywa) i przywołując wszelką pozytywną energię, wołałem pomocy, sam wysyłałem pozytywne myśli, wmawiałem sobie że jestem silniejszy, mocniejszy i dobry i nic mi ten ktoś zrobić nie może i że go zwyciężę, ciężko było mi to zrobić... nie dość że byłem sparaliżowany, to czułem nacisk na klatkę piersiową i na szyję... próbowałem to "zdjąć" z siebie, na przemiennie z lepszym i z gorszym skutkiem... tak jak napisałem, walczyłem mentalnie z tą postacią!! i co ważniejsze mimo jej mocy zwyciężałem!! nie chwale się, po prostu chodzi o to, co było dalej - całą siłą własnej woli, stwierdzając, że to moje ciało i podlega mojej woli - nie jego, powoli z dużym oporem ruszyłem głową i się obróciłem... wtedy paraliż ustąpił, ale ucisk na klatkę piersiową i szyję powracał z chwilą gdy wspominałem tą postać... po wszystkim normalnie wstałem, pochodziłem po pokoju - normalnie nie spałem, to było w realu!... chodzi o to, że nawet później w ciągu dnia, kiedy pomyślałem o tym bycie, to odczuwałem ten ucisk, jakby on chciał mnie udusić... powiem, że później (nie w trakcie tej nocy) już w dzień skojarzyłem tą postać, z "Czarnym Czarownikiem" - (Czarownik z książki W.Cejrowskiego, przedstawiony w sposób, jakoby był postacią rzeczywistą, nie zmyśloną, a w dodatku potężną i megazłą) i ja skojarzyłem ten byt, co z nim walczyłem, że to mógł być ten Czarny Czarownik, że myśląc o nim, przywołałem go... no i tak jak mówię, za każdym razem, gdy o nim pomyślałem, to czułem ten ucisk...
w końcu odkryłem, co robiłem nie tak, że nie mogłem go pokonać z tym uciskiem... TRAKTOWAŁEM GO JAKO PRZECIWNIKA!!! jako wroga, z którym trzeba walczyć!!! ... więc to zmieniłem :] i po tej zmianie mojego podejścia ucisk minął, nawet gdy o nim myślę trochę dłużej... zacząłem go po prostu traktować jako przyjaciela, więcej - jako brata, bliźniego, bo przecież wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami... wcześniej myślałem, że jest zły, a teraz? ... teraz nie wiem, nie obchodzi mnie to... dla mnie jest bratem i przyjacielem, jak każdy inny byt , jest częścią mnie poniekąd, skoro wszyscy jesteśmy jednością :] ...nie oceniam go... mnie też zdarzało się i zdarza się uczynić coś źle.. kocham go jak brata, żadna więc krzywda z jego strony na mnie nie zadziała, bo mu wybaczę zanim to jeszcze zrobi... jeśli zaś czyni zło, to coś na to wpłynęło... pokażę więc mu lepszą drogę i wyślę dla niego dawkę pozytywnej energii, ale nie aby go ją niszczyć... pozytywna energia tylko buduje, nie niszczy, dlatego jeśli mu jej brak, to mu ją dam, dam poczuć to coś, to wspaniałe uczucie dobra :) każdy z nas jest stworzeniem Bożym i w każdym z nas jest Bóg, i każdy zasługuje na miłość... morał: gdy biały dywan jest brudny, nie rozwiązuje się tego problemu poprzez przysypanie go większą ilością brudu tak, aby w całości wyglądał w kolorze plamy... chodzi o to, że negatywu nigdy nie pokonamy negatywem, a jedynie go wzmocnimy... pozytywne myśli, dobre myśli - to jest rozwiązanie :) dobra wiem, wyszła mi bajka z morałem :D :P ale oparta w całości na faktach autentycznych i wg. mnie żadne walki z botami nie prowadzą do niczego dobrego... może w wielu przypadkach skutków bardzo nie widać, bo te boty wam po prostu wybaczają (skąd wiecie że to boty, a nie byty?)... może w niektórych przypadkach być tak, że na naszą agresję ktoś nie pozostanie obojętny, tylko zechce nam dać "drobną" nauczkę? :p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
zdebox
post 12.01.2009 - 03:59
Post #3


Przechodzień

Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dzięki stary, doszedłem do wniosku ze to jest porostu strach przed nieznanym, ale jak sie powtorzy taka sytuacja będe myślał jak najbrdziej pozytywnie. Mnie sie osobiscie wydaje ze to jest jakby automatyczna reakcja na cos czego nigdy wczesniej nie widzialem, i wywołało to u mnie na starcie strach a skoro strach to wróg. Będe sie starał byc jaknajbardziej przyjazny. Aha i ciesze sie ze mi ktos odpisal:) Bo tu gdzie mieszkam to nikt nie uznaje takich rzeczy jak OOBE duchy zjawy w snach itd, nawet moj przyjaciel mowi mi ze to bajeczki:) Takze nie mam sie komu zwierzyc:) oo juz 4:D Ide zatem moze dziś się wreszcie uda:) ...Oby wszyscy którzy tego pragną odkryli prawde ktora tkwi w Nas samych..
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park