oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Oddzialywanie Myslami, OOBE pomaga w wysylaniu mysli sprawczych?
inya
post 14.03.2009 - 15:23
Post #1




Guests




W stanie rozluznienia mozna wysylac mysli (pozytywne i negatywne). Jak sie dobrze skupi, mozna zobaczyc ich fale wychodzaca z mozgu i kierujaca sie w strone tego, dla kogo sa przeznaczone. Maja one role sprawcza. Jesli myslisz intensywnie, by ktos wyzdrowial, on poczuje sie lepiej. Czy w czasie OOBE tez mozna je wysylac? Czy mysli wysylane w czasie OOBE maja wieksza moc, niz te, ktore wysylamy przebywajac w ciele?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
iguana
post 19.03.2009 - 19:03
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Obserwacja a nastepnie kontrola myśli jest ważnym krokiem w rozwoju swiadomości. Zauważcie, że mamy jakby kilka poziomów myśli. na samej górze jest tak zwany dialog umysłu, czyli cały czas sami do siebie gadamy.Świadome wyłączenie tego dialogu to pierwszy etap. Później jest już tylko łatwiej.
PS.
Tak nawiasem mówiąc , obserwacja myśli to pierwsze ćwiczenie we Wtajemniczeniu do Hermetyzmu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 22.03.2009 - 15:26
Post #3


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP


Notatnik


To proste ćwiczenie przyglądania się sobie nie stanowi jakiejś szczególnej postawy aktywnego podglądacza wszystkiego co się we mnie dzieje.
Jest przyzwoleniem, by myśli przewijały się swoim naturalnym tokiem. Jest postawa cichutkiego i pasywnego obserwatora tego co dzieje się w nas na codzien. Przyglądać się myślom, pojawiającym w ciągu dnia, bez jakiejś chęci ich przekształcania., tamowania czy wzmacniania.
Jedyne co potrzebuje to pamiętanie o tym, by pamiętać. Zajęty czynnościami co rusz zapominam o tym.
Rutynowe czynności, umożliwiają mi chwile wypoczynku, i blogi spokój, a nawet chwilowe zaśniecie, uwolnienie się od żmudnej monotonii. Cokolwiek nie robiłbym to coś ciągle buszuje mi po głowie. Wyciągane wcześniej wnioski, zasłyszane rozmowy przypominają o sobie, odtwarzając się jak z taśmy. Gdy się wciągnę w nie to zamieram na chwilkę w bezruch, dając się unosić myślom. Przypominam czyjeś wypowiedzi, starając się na nie odpowiedzieć. Moglem to zrobić przecież lepiej. Angażuje się w nie, na półświadomy ich treści. One są jak niewyraźne majaki, gdzieś w oddali rozgrywa się ich akcja z nieokreślonymi osobami. Jakieś nieme dialogi prowadzone w nieokreślonym dla mnie planie. To wszystko dzieje się, gdy jestem czymś pochłonięty, wykonując czynności całkowicie angażujące moja uwagę lub gdy odpoczywam rozleniwiony na krześle. Starając się odpowiedzieć czy to ja sam robię z jakiejś konieczności, czy ktoś buszuje w moim umyśle to trafiamy na wielka niepewność..
W czasie tego ćwiczenia, z godziny na godzinę postrzegamy coraz lepiej wirujące w umyśle myśli, coraz wyraźniej postrzeżemy ich treść czy charakter. Napływają jedna po drugiej lub z odstępami, wyciszając się nasza czujnością. Gdy się staramy im przyglądać, milkną, zamierając w bezruchu. Zawieszają się, zostawiając nas ze skoncentrowana uwaga. W tej ich właściwości możemy się doszukać ich słodkiej tajemnicy.
Samoobserwacja umożliwia nam powstrzymanie wielu bolesnych zjawisk. Odcinamy się od nich, stajać neutralnym podmiotem, odseparowanym od doznań. Tak wytworzona postawa uratowała od bólu niejednego neurotyka, stajać się ostatnia szansa, kołem ratunkowym na rozszalałym morzu. Nie wyciągane wnioski koiły pożar w zrozpaczonym sercu a obserwujący podmiot.

Jest on świadectwem postrzeżonej przez nas naszej jaźni, tułacza, podróżnika, naszej boskiej części, odseparowanej iluzją rzeczy od źródła.

Wymuszając na sobie postawę obserwatora, odcinamy się od zjawisk umysłowych, pozostawiając je poza sobą, gdzieś na marginesie naszego odczuwania teraz. Ta zdolność umożliwia nam odcięcie się od wszelkich myśli jak i emocji, wyostrzając tym samym doznanie samojaźni.
Cenna umiejętność, doświadczenie, uwalniające nas od naszych fizycznych jak i myślowych ograniczeń. Tak przecież nie można, nie można uciec od problemów, bałaganu jaki narobiliśmy.
To prawda, ale można odczekać w tym stanie, aż się sztucznie wytworzone problemy same rozpłyną. Powracając do normalnego stanu, podjąć się możemy naszego zadania powtornie ale juz bez emocjonalnych obciążeń.
Co się wydarzyło w tym czasie, gdy my uciekliśmy przed erupcja wulkanu w stan samobserwującej się jaźni?
Jaki jest jej związek z szybującymi nam po głowie myślami i dlaczego jest w ogolę możliwa ucieczka od zgiełku umysłowych zjawisk?

CDN
.Jako nastepne , zlodzieje uwagi
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Rachab
post 24.03.2009 - 21:11
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


bardzo ciekawy jest właśnie wpływ jaźni na innych. Też zauważyłam, że czasem siedząc i nie odzywając się, nawet nie patrząc wiemy co kto by chciał od nas samych... W wakacje trenowałam odcięcie mojej głowy od takiego dialogu z innymi, by pragnienia innych nie wpływały na moje. By się w tym świecie nie pogubić, bo nagle wpadamy w psychike tłumu i nasze ja się gubi i nasze pragnienia są zmywane przez masę. Trzeba mieć silną osobowość, by nie dać się podporządkować.
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park