|
Witam wszystkich, jestem tutaj nowa. Chcialabym podzielic sie z Wami pewna watplisocia:
Przestalam miewac Obe. Z wlasnego wyboru. Od ponad roku nie przytrafilo mi sie ani jedno. Na poczatku szlo mi calkiem niezle, po tygodniu swiadomosci, ze cos takiego jak Obe istnieje, udalo mi sie wyjsc. Robilam to przez dwa lata, prawie co noc, chcac czy nie chcac. Nie mialam zadnego przewodnika, nie znalam zadnego forum. Ale po tym czasie zaczelo gnebic mnie pytanie - po co wlasciwie mi to wszystko. Faktycznie, pierwsze wyjscie bardzo zmienilo moje zycie, ale kolejne 200 wyjsc nie wnioslo nic nowego procz conocnego nowego dziwadla.
Rozmawialam o Obe z przyjacolmi.. Takze z innymi ludzmi. Po jakims czasie zauwazylam, ze traktuje Obe jak zabawke - cos czym mozna sie pochwalic, cos co mozna pokazac komus, aby zainteresowal sie moja osoba. Inni doswiadczajacy tego stanu zachowywali sie niebezpiecznie podobnie do mnie. Jakby chwalili sie nowym samochodem.
Po dlugim czasie z kolei zauwazylam, ze opowiadajac o Obe zachowuje sie jak fanatyk. I to religijny. Kiedy juz nasuwal sie ten temat mowilam jak nawiedzona;]. Nie macie takiego wrazenia o sobie samych? Czy to wszystko nie jest ludzaco podobne do czolobitnej pielgrzymki na Kalwarie?
Pisze o tym dlatego, bo mam watpliwosci. Nie osadzam was, raczej osadzam siebie. Jestem tylko ciekawa czy faktycznie tkwi w tym jakis sens. Czy robiac to czujecie, ze jestescie blizej.. czegokolwiek? Ze rozumiecie wiecej? Czy moze nasze Obe (jak pisal Huxley) to tylko efekt uboczny drogi do Oswiecenia i nie nalezy go zbytnio eksplorowac? Bo jest to tylko martwa uliczka zbudowana po to, aby nas jakos zajac?
Pozdrawiam i za pogmatwanie, niescislosci przepraszam
|