|
Sprawa medytacji intrygowała mnie od wielu lat . Nie ukrywam ,że jakieś dwa lata temu , kiedy zaczynałem - szło ciężko . Co prawda ćwiczenia wejścia w trans poprzedzające wyjścia sprzyjały uspokojeniu umysłu, zatrzymaniu pędu i nawału myśli , ale do medytacji właściwej było daleko.Kolejne próby na przełomie miesięcy były bardziej, lub mniej udane . Te udane można łatwo rozpoznać : umysł oczyszcza się i wchodzi w pewien ''tor'' uniemożliwiając w ten sposób rozproszenie . Po wyjściu z takiej medytacji reszta dnia jest poukładana i zbieżna, a nawet największe problemy stają się mało istotne. Nie oznacza to ,że je olewasz- wręcz przeciwnie: podchodzisz do nich na świeżo - z odpowiednim dystansem i na spokojnie w pełni rozwiązujesz .Umysł pracuje wtedy na innych obrotach, a Ty masz pozytywne nastawienie . Jak napisałem -długo nie mogłem " zaiskrzyć " ,aż do pewnego momentu. Któregoś dnia ,kiedy zacząłem wyciszać się , wcześniej usiadłem po turecku , dostrzegłem zarys kamiennego przejścia .To było jakby przejście pomiędzy skałami , takie kamienne wrota odsuwane w górę i dół . Od chwili zobaczenia ich wiedziałem ,że na nich spoczywa cały ciężar. Wstępnie koncentrowałem się na nich zdając sobie sprawę,że jeżeli moje myśli krążą wokół tego synbolu-reszta umysłu jest całkowicie wolna. Po jakimś czasie symbol ustępuje , a umysł jest naprowadzony i wyciszony . Od tego momentu zaczynam raz za razem na nowo rozumieć sens medytacji . Czasami po przedpołudniowej sesji medytacyjnej - po wielu godzinach w nocy otrzymuję po zaśnięciu obraz medytacyjny , spokój i uporządkowanie są tak widoczne,że aż w pewnym sensie dotkliwe . Przywracając świadomość powodują przebudzenie . Jeszcze jedno: moment w którym masz zamiar zaprzestać ''bo nic mi dzisiaj z tej medytacji nie wyjdzie" jest najwłaściwszym ,żeby rozpoznać ,iż zbliża się pozytywne .Jak przetrwacie ten moment zwątpienia , dalej pójdzie już dobrze .
W tym temacie wrzucajcie sugestie i konkretne przykłady(jakie by one nie były :negatywy-czy pozytywy .
Zapraszam do ćwiczeń , bo warto.
sorrow--->adrian
|