|
Gdy chwytam za długopis to bazgrolę geometryczne formy. Potrafię zamalować cala kartkę w czasie rozmowy. Nie ważne jest wtedy czy bilet lotniczy czy serwetka. Gdy się połapię to dzieło gotowe,tyle, ze do niczego niepodobne. Parę razy podglądałem jak mi to rysuje. Dalo się podpatrzyć jednym okiem. Samo wiedziało jak rysować. Ba nawet się cieszyło jak dobrze wychodziło. Raz poleciałem pod wielkie geometryczne konstrukcje. Wielkie były na pól świata. Leciało coś i skleiło je w jedność. Tyle ze bazgrolę te kształtki od dzieciństwa,- hm a zobaczyłem je parę lat temu. Znajoma w taki sposób komunikowała się z wisielcem. Gościu obwiesił się w jej łazience. Czasami go widziała jak jeszcze tam dynda, choć tyle lat już minęło. Pisało jej samo cale wiersze, niby Stachury, Potem trochę zbzikowała od tego pisania, bo stało się to dla niej najważniejsze. Siedziała nawiedzona po ciemku w pokoju i czekała aż zacznie jej znowu pisać. Opowiadała o tym na okrągło, aż ludzie się wściekali i wywalili z roboty. Mówiła im wtedy, ze niczego nie rozumieją.
|