|
Musisz przez to przejść, innego wyjścia nie ma (tzn jest ale wole nie wspominać). Nie zawsze przecież tak będzie. Są dobre i złe chwile, ale ja wolę na to wszystko patrzeć z boku w miarę obiektywnie, iść z prądem, przyglądać się wydarzeniom uczestniczyć w nich, dokonywać wyborów, uczyć się. Gdzieś wyczytałem nt ciekawego podejścia pewnego profesora do ludzi - definiuje człowieka jako "proces". Czasem sobie myślę że jestem właśnie takim procesem w Procesie :) , częścią wielkiego procesu. I jak tak pomyślę to zaraz wszystkie "moje" sprawy, problemy wydają się takie małe, aż błahe.
Pozdrawiam
|