|
Sporo czasu spédzilem w szpitalach, na oddzialach dzieciécych nie jest tak ciezko jak ze starszymi ale nadal to nie jest lekkie doswiadczenie...najpierw pytalem dlaczego ja, plakalem potem sie wkurwialem i znów zalamka. Latwo doradzac pozytywne myslenie i afirmowanie sobie powrotu do zdrowia jednak kazdy kto troche pomieszkal na oddziale wie jak jest. To wtedy zaczálem pisac i zastanwiac sie o co w tym wszystkim qrwa chodzi...czas kiedy bylem wsród zdrowych kolezków nie byl tak intesywny w przezycia ale to dopiero zdrowym i znudzonym fajnie sie szuka "wrazen". Inaczej jest kiedy one przychodza do Ciebie nie proszone-zwlaszcza takie jak cien smierci czy choroba w mlodym wieku. Jestes gdzie jestes i czujesz co czujesz-nie pytaj swiata czym to jest bo swiat huja wie...przezyj to sam i znajdz swoje wlasne odpowiedzi. To kim jestes jest tylko miedzy Tobá a Twoim Stwórcá.
Bycie czlowiekiem to prowadzenie zajazdu. Co ranka nowi goscie: radosc, depresja, mala podlosc. Czasami, jak niezapowiedziany gosc, zagláda przeblysk wyzszej swiadomosci.
Przyjmuj i obsluz ich wszystkich! Nawet jezeli to banda smutków, które przeczesuja budynek i wynoszá meble. Traktuj kazdego goscia z szacunkiem. Byc moze oczyszcza ci przestrzen na nowa radosc?
Ciemne mysli, wstyd, zlosc... z usmiechem witaj wszystkich u drzwi i zapraszaj do srodka.
Bádz wdzieczny za kazdego, kto przychodzi. Bo kazdy z nich zostal wyslany do ciebie jako przewodnik stamtád.
"Zajazd" Rumi
|