|
przeglądałem forum pod kątem tematu: MODLITWA i znalazłem wybiórczo kilka wątków, gdzie jednak ten temat nie stanowi głównego zagadnienia do dyskusji. Robert Monroe uważa, że modlitwa nic mu nie pomaga, że jego wyjścia są takie same obojętnie czy próbował się modlić czy nie. Z innego garnka: w USA przeprowadzano swego czasu eksperymenty, w których modlono się o zdrowie chorych z nazwiska a którzy to chorzy o eksperymencie nie wiedzieli. Nie stwierdzono poprawy ich stanu zdrowia w stosunku do innych chorych w tym szpitalu. W innym eksperymencie pewna grupa chorych wiedziała, że inna grupa opiekunów modli się o ich zdrowie, zaś inna grupa chorych o tym nie wiedziała. I znów nie stwierdzono istotnej poprawy zdrowia u grupy pierwszej (która wiedziała), jedynie poprawiło się ich samopoczucie. I tu rodzi się dylemat: modlić się przed wyjściem astralnym czy nie? Mogę sobie wmawiać, że mi to pomaga i sam się niejako podbudowywać psychicznie, podobne działanie mają też buddyjskie mantry. Ale istota rzeczy jest inna, mianowicie, czy ktoś nas słyszy? Mało tego, czy ktoś nas wysłuchuje? Bóg, anioły, inne istoty, demony? Bo przecież o to nam chodzi czy nie? A może rzeczywiście nie ma żadnego kontaktu z nimi przez modlitwę, może to tylko mrzonka, nasze pobożne życzenie.
|