|
spróbuję odświeżyć trochę ten temat, bo mimo, że temat jest bardzo obszerny jakoś mało kto chce się wypowiadać, albo mało kto wie coś na ten temat(?). A oto kilka niezaprzeczalnych faktów: 1. modlitwa przeznaczona jest dla ludzi wierzących 2. modlitwa pomaga ludziom wierzącym 3. ludzie tacy wierzą, że ich modlitwa zostanie wysłuchana 4. modlić można się o wszystko 5. modlitwa bardziej potrzebna jest człowiekowi niż Istocie do której się modli (Bóg, Anioł, święty etc)
Myślę, że na tym etapie nie wywołam kłótni religijnych. Weźcie pod uwagę, że każda religia (prócz hinduizmu i buddyzmu) jest przeciwna praktykom, które czynimy, wręcz potępia je. A zatem katolik nie powinien modlić się i jednocześnie wchodzić w stany astralne. Jest to wymiar zarezerwowany dla Boga i jego Istot albo Istot Wyższych. Nie mamy tam nic do szukania! Możemy pobudzić złe moce i demony, a ten stan nie jest nam obcy. A zatem jest to złe (nawet Biblia pisze, że kto wywołuje demony, będzie ukarany śmiercią). Napotykamy więc na sprzeczność. Z jednej strony nie powinniśmy się modlić przed eksperymentem projekcji astralnej, z drugiej uważamy, że nam to pomaga i wierzymy, że dzięki modlitwie zbliżymy się do prawdy. Jedynym wyjściem z tego dylematu jest zmienić światopogląd na bardziej dla nas przyjazny a to znaczy, że Bóg musi mieć inny wymiar, niż jest głoszony np. przez kościół katolicki. A najprościej jest być ateistą. Mój autorytet w dzidzinie wyjść - R. Monroe nie modli się, a przynajmniej nic o tym nie wspomina a i tak napotyka na różne istoty w czwartym wymiarze. Myślę, że modlitwa nic nie wnosi do naszych dośwaidczeń, co njwyżej pomaga komuś wewnętrznie wejść w ten stan, ale jest zbędna. Doświadczeni obowicze pewnie zgodzą się ze mną, ale nie było moim zamiarem kogokolwiek odwodzić od modlitw, co najwyżej pobudzić do zastanowienia się nad tą kwestią.
|