Rozpocząłem zadanie od relaksacji i włączenia tej muzyki:
http://www.youtube.com/watch?v=414m7hPtmU4 Po rozluźnieniu i przestudiowaniu informacji o Dreamerze, postanowiłem od razu wyobrazić sobie plażę. Bialutki piaseczek, ciepło na skórze, hawajskie chatki, opalone dziewczyna z girlandami, myślałem o bezkresie i majestacie pięknego oceanu/morza. Myślałem o tym, że wszyscy z niego pochodzimy i czerpiemy od niego energię. O istocie ludzkiej której potencjału jeszcze nie poznaliśmy. Czułem spokój, szczęście, akceptację po prostu miłość. Było mi przyjemnie ciepło, przez całe nadawanie. Po nagrzaniu postanowiłem, że czas aby Dreamer wszedł do wody w stroju nurka, powolutku założył strój, i cieszył się z powodu nadchodzącej przygody, nie mogąc się doczekać wejścia do tej błękitnej przestrzeni. Strój był przyjemnie chłodny i pachniał lekko gumą, nadawał to wszystkiemu jeszcze większej przyjemności. Zanurzył płetwy po czym wskoczył do wody. Na początku poczuł wolność i ciepło z tego spotkania. Rozgwiazda zmieniała kolory, nie wiedziałem czy miała być pomarańczowa czy różowa, ośmiornica o dziwo uśmiechała się. Pojawił się nawet przyjazny rekin płynący tuż obok. Pomarańczowo-niebieska ławica rybek, doznań było jeszcze więcej , zwiększyły się więcej ciepła i miłości i chęci do zabawy. Dreamer zaczął szukać skarbów, znalazł skrzynię wewnątrz której czekała go niespodzianka, ośmiorniczka oblała go atramentem, kupa śmiechu i zdziwienia ;) Po czym zaczął delikatnie muskać pomarańczowa wielką rozgwiazdę, pojawił się krab pustelnik i w końcu rodzina delfinów. Gotowy na przejażdżkę? Czas na przygodę, łap się płetwy płyń z nami. Woda nie miała tarcia, nie czuło się jej w ogóle. Nie wiem skąd pojawił się nagle w wodzie tygrys , ale płynął i miał mokre przyjemne w dotyku futerko, które Dreamer gładził. Postanowiłem, że pływanie w akwalungu jest nie ciekawe, więc zaraz pojawiły się tylko bokserki i maseczka, oraz torebka do połowu pereł. Dreamer, nurkował wśród fioletowych koralowców, przeszła mi myśl przez głowę, a może by tak poszukać jakiś zaginionych cywilizacji podwodnych, może jakaś Atlandtyda? Jednakże, postanowiłem aby Dreamer wrócił na plaże, bo jeszcze mu tlenu zabrakło. Poczułem ciepło piasku, i spokojny leciutki przyjemny wiaterek. Siedział na
ręczniku, gdy słońce postanowiło zajść mieniąc się pomarańczowo-bursztynowym zachodem słońca, wziął pod ręke Haitankę i mentalka się skończyła.
Czuję się zrelaksowany i spokojny ;) Aha rekin był decydowanie moim wpływem, tylko pływał ja się ich nie boję, i uważam za majestatyczne więc pewnie dlatego, ale tygrys.. nie mam pojęcia skąd się wział.
Zaraz po doświadczeniu pokłóciłem się lekko z Mamą, po czym na jakąś godzinkę miałem dość kiepskie samopoczucie, ale myślę, że to z powodu mojej obecnej sytuacji życiowej, niżeli jakiekolwiek wpływu, mam nadzieje, że nic z tego nie przekazałem, dalej.